Klub Kierownika

Autorzy opracowania:

klub kierownika
Edmund Piór (inż.)
klub kierownika
Zbigniew Zalewski (mgr inż.)

Istniała w Stoczni – najpierw w im. „Komuny Paryskiej”, potem zaś w Stoczni Gdynia S.A. organizacja,  która dziwnym trafem  (co jest ewenementem – być może w najnowszej historii nie tylko Stoczni Gdynia, ale i w historii wybrzeża gdańskiego) przecisnęła się przez meandry najnowszych dziejów Stoczni i przetrwała wszystkie burze społeczne, polityczne i gospodarcze lat 80-tych i 90-tych i trwałaby dalej, gdyby nie nieudolność polityków, którzy dopuścili do likwidacji Polskiego Przemysłu Okrętowego, stworzonego od podstaw w powojennej Polsce. 

Tą organizacją był Klub Kierownika, zrzeszający przedstawicieli z różnych Służb i Wydziałów Stoczni. Członkowie Klubu  zajmowali różnorakie stanowiska w strukturze organizacyjnej Stoczni (od Prezesów,  Dyrektorów i ich zastępców, poprzez dyrektorów resortowych, kierowników Wydziałów a w tym i kierowników funkcjonalnych, a także głównych specjalistów technicznych, ekonomicznych i handlowych. 

Patrząc na najnowsze dzieje Stoczni przez pryzmat funkcjonowania Klubu, można się  dowiedzieć wiele, ale i także wiele zrozumieć. Skoro tak, to trzeba zadać sobie pytanie jak historia Klubu i jego członków przeplatała się ze Stocznią? I w tym opracowaniu chcielibyśmy na te pytania jak najsumienniej odpowiedzieć! 

Rodowodu Klubu należy szukać w TNOiK (Towarzystwo Naukowej Organizacji i Kierowania), jednej z wielu organizacji zrzeszonej w (NOT) Naczelnej Organizacji Technicznej, której Prezesem w Stoczni był szef Biura Organizacji dr Czesław Skowron. Był to człowiek nietuzinkowy, otwarty na nowe idee, prądy i pomysły – jednym słowem pasjonat nowego podejścia do szeroko rozumianej organizacji kierowania. To on sprowadził m. in. dr Chruścickiego z Instytutu Doskonalenia Kadr i Administracji z Warszawy by umożliwić kadrze   Stoczni nowe spojrzenie na problematykę zarządzania wielkimi zespołami ludzkimi, a także na problemy, które również dotykały kadrę wielkich koncernów międzynarodowych! 

Analizując minione lata (połowę lat 70-tych) można dojść do przekonania, że decydującym impulsem do powołania Klubu Kierownika było powołanie Klubu Mistrza, hołubionego zresztą przez ówczesne kierownictwo polityczno-gospodarcze Stoczni. Kierownicy (dyrektorzy w tamtych czasach nie mogli być członkami Klubu Mistrza) pozostawali jedyną ważną grupą zawodową w Stoczni, która nie miała własnej reprezentacji – w owym czasie istniało już nawet na terenie trójmiasta życie klubowe kadry dyrektorskiej!  

Ten fakt bezpośrednio wpłynął na chęć założenia Klubu, którego wzorce i zasady zaczerpnięte zostały z zasad bratniej pomocy organizacji studenckich okresu międzywojennego na Politechnice Gdańskiej (o tej genealogii wspomniał  nasz klubowy kolega mgr inż. Marek Pawliński). 

Jak zwykle w takich wypadkach „na początku było słowo”, a właściwie na początku była Grupa Inicjatywna grupa  (wg Marka Pawlińskiego – na pewno w drugiej połowie lat 70 –tych !). W grupie tej byli m. inn. Bronek Richter, Zbyszek Zalewski, Sławek Mierzwiński i oczywiście Marek Pawliński, z którego inspiracji powstał nasz hymn klubowy! To  te właśnie osoby  tworzyły Klub i jego pierwszy Zarząd. 

Prezesami/Prezydentami Kierownikami Klubu (nazwa nie była precyzyjnie ujęta w Statucie/Regulaminie Klubu) byli w kolejności:  

1. Ryszard Mackiewicz. 
2. Maciej Wierzbicki 
3. Bogusław Tomaka 
4. Stanisław Woyciechowski  
5. Bogumił Banach 
6. Henryk Spisak 
7. Maciej  Poprawski – do dnia ustanowienia tzw Grupy Inicjatywnej poprzez wybory dokonane w dniu 18.11.2005 r.  
8. Bolesław Tarnacki – wyłoniony z Grupy Inicjatywnej i pełniący obowiązki Prezydenta – tak długo jak istniała stocznia.  

Proszę zauważyć także istotny fakt  wynikający ze Statutu Klubu – wraz z ustaniem zatrudnienia w Stoczni ustaje członkostwo w Klubie – innymi słowy, jak nie ma stoczni, nie ma podstaw do członkostwa w Klubie. 

 Pomimo wielu także niesprzyjających okoliczności włączając w to likwidację Stoczni Gdynia w 2009 roku, to jednak na wskutek wyjątkowych zawiązanych przyjaźni i wielkich sympatii wobec siebie, Klub przekształcił się w grupę przyjaciół, którzy mimo rozwiązania stoczni dalej się spotykają kilka razy w roku. Niepisaną tradycją stały się organizowane przez tzw. Grupę Inicjatywną – spotkania wigilijne. Spotkania „przy rybce i kufelku piwa” organizowane były w miesiącach wiosennych a także co najmniej jedno jesienne spotkanie wyjazdowe organizowane było w pozaprzyjaźnianej” siedzibie Duszpasterstwa Ludzi Morza STELLA MARIS w Sznurkach k. Chmielna. Spotkania te organizuje tzw. „Grupa Inicjatywna”, którą aktualnie tworzą: Bolesław Tarnacki, Edmund Piór, Zbigniew Zalewski, Antoni Pankiewicz i Piotr Model.   

Zgodnie z zapiskami Marka Pawlińskiego – Zasady funkcjonowania Klubu były następujące:  

– nadrzędność doboru składu osobowego członków Klubu nad mechanicznym kryterium przynależności do kadry kierowniczej, stanowiącej zdaniem grupy inicjatywnej, ważny warunek udanego, przyszłego życia klubowego. Mimo obaw o posądzenie Klubu o elitarność jego członków, zdecydowano o wykorzystaniu  jak na tamte czasy rewolucyjnej formuły. Na przykład dopracowano się unikalnej procedury przyjmowania nowych członków m. in. w oparciu o deklaracje z poręczeniami dwu członków Klubu jako wprowadzających, dyskusję plenarną o nowym kandydacie (bez jego udziału) na spotkaniu klubowym, a po tej dyskusji – przeprowadzenie tajnego głosowania.  

– skodyfikowanie w formie „Kodeksu członkowskiego Klubu” zasad etyki postępowania członków. Zwięzłe 16 punktów kodeksu bywały w prapoczątkach Klubu przedmiotem zażartych polemik na spotkaniach klubowych i poza nimi, zasad etyki postępowania członków w formie „Kodeksu członkowskiego Klubu”. Jeśli dziś klubowicze potrafią nie przerywać sobie wypowiedzi, szanować nawzajem siebie i swoje poglądy, nie nudzić kolegów i godnie reprezentować Klub na zewnątrz – to na pewno nie do przecenienia jest to efekt wychowawczy obowiązującego Kodeksu! 

– Nazwa „Klub Kierownika” nie była sprawą oczywistą. Był to (rok 1975/76) w czasach PRL– u pewien akt odwagi, jako że „życzliwe” kręgi ówczesnej władzy sugerowały  znacznie właściwszą nazwę „Klubu Organizatora”. Słowo „kierownik” w tamtych czasach to miało zdecydowanie negatywne konotacje. 

Niektóre obowiązujące w Klubie zasady, jak na owe czasy, były rewolucyjne. Po pierwsze klubowicze mówili do siebie po imieniu. Dzisiaj to wydaje się być normalne i oczywiste, ale w tamtych czasach, niektórzy kierownicy z trudem „przełykali” takie postanowienie. Jednak po pewnym czasie, okazało się, że członkowie klubu „mają klasę” i umieją dochować wierności postanowieniom obowiązującego klubowiczów kodeksu. 

Można się zastanawiać – jak to się stało, że Klub przetrwał tak radykalne przemiany, jakie dotykały Stocznię, jej bezpośrednie otoczenie i samych członków Klubu. Dzisiaj można powiedzieć, że stało się tak dzięki właściwemu doborowi członków do Klubu i jego ponadczasowej formule! Człowiek jest najważniejszy! Klub przetrwał również dlatego, że był samowystarczalny! Pomimo funkcjonujących plotek do dnia dzisiejszego Klub nie otrzymał od żadnej organizacji wsparcia finansowego a wszystkie spotkania były opłacane przez członków Klubu.  

Warto wspomnieć, że członkowie Klubu uczestniczyli w strajkach sierpniowych w roku 1980 jako pracownicy Stoczni. W tym czasie nie organizowano spotkań ze względu na bardzo złożoną i niepewną sytuację społeczno – polityczną. Nie chcieliśmy dawać nikomu możliwości wykorzystywania Klubu w prowadzonych niekiedy politycznych rozgrywkach. Tym nie mniej spotykaliśmy się w Stoczni i omawialiśmy zaistniałą sytuację, by wypracować dalsze możliwości funkcjonowania Klubu w ramach dotychczasowych zasad. W okresie stanu wojennego Klub z oczywistych powodów w odniesieniu do organizacji towarzyskich spotkań, po prostu zawiesił swą działalność.  

Powrót do pełnej pracy Klubu nastąpił w 1983 roku. Oczywiście początkowo w ramach wsparcia z TNOiK, co było raczej wymogiem formalnymi. Z biegiem kolejnych miesięcy usamodzielniliśmy się ostatecznie, gdyż władze w Stoczni miały na głowie zupełnie inne problemy  niż nasz Klub. 

Śledząc z pewnej perspektywy działalność Klubu, można mówić o pewnych okresach wyróżniających się tematycznie, bądź też o pewnych stylach życia klubowego. W tym okresie przeplatały się sprzeczne koncepcje ukierunkowania działalności Klubu od działalności „naukowo – organizacyjnej” stricte pod potrzeby Stoczni, po działalność informacyjną jedynie dla członków Klubu. Jednak najgorętsze dyskusje wynikały jednak z poszukiwania formuły integracyjnej członków Klubu w nowych uwarunkowaniach działalności Stoczni.  

Próba wprowadzenia do działalności Klubu formuły „naukowo – organizacyjnej” (np. poprzez opracowania pisemne na różne wybrane tematy z dziedziny organizacji procesów wytwarzania) pod potrzeby Stoczni, została  szybko wybita klubowiczom z głowy, dając grzecznie, acz stanowczo do zrozumienia, że za organizację Stoczni odpowiadają PT (Pleno Titulo) Dyrektorzy, a nie jakieś „pospolite ruszenie” w postaci członków Klubu 

Trzeba nadmienić, że przez Klub przewinęło się wielu wspaniałych ludzi. Ludzi o wysokich kwalifikacjach zawodowych, szczerze zaangażowanych w problematykę funkcjonowania Stoczni, ludzi o wysokiej kulturze osobistej. Niektóre nawiązane w czasie istnienia Klubu przyjaźnie trwają do dziś, mimo iż niektórzy z klubowiczów odeszli do innych przedsiębiorstw, a inni (z różnych powodów) zrezygnowali z członkostwa. Istotnym jest to, iż pomimo wygaśnięcia członkostwa, ludzie ci (dopóki Stocznia funkcjonowała) starali się utrzymywać kontakty z kolegami, żywo interesując się kondycją Stoczni i jej dalszymi losami!  

Na spotkania klubowe (odbywające się zawsze poza Stocznią) zapraszano wielu ludzi spoza stoczniowego środowiska. Postacie wyróżniające się w swoich profesjach, autorytety, naukowców i działających menadżerów. To oni informowali Klub o nowych zjawiskach, trendach rozwojowych w świecie techniki, technologii i w zarządzaniu. W rolach prelegentek – gości Klubu występowały również kobiety, dziwiąc się niepomiernie, że istnieje taki Klub …. złożony z samych  mężczyzn …  

Klubowe spotkania integracyjne były z pewnością atrakcją i ucieczką od prozy szarego dnia. Na dobry nastrój, podczas takich spotkań składała  się niewątpliwie zawsze wysoka kultura osobista członków, w tym walory towarzyskie uczestników, a także… alkohol i dobre jadło! Jednym z podstawowych elementów każdego spotkania jest dobra kuchnia i dobre, markowe wina! Stąd też b. ważną rzeczą były aranżacje wyboru miejsca spotkania i dobór stosownego menu (w tym karty win) dokonywane przez organizatorów spotkań.   

Klub, jak każda organizacja, miała również swoje barwne postacie, które swym niekonwencjonalnym zachowaniem, lub wypowiedziami na trwale zapisały się na kartach historii Klubu. „Dokonania” takie są starannie zapisywane i wspominane, przy najrozmaitszych okazjach – oczywiście w konwencji satyryczno-humorystycznej. Klub, co ciekawe ma swój hymn, który jest śpiewany na każdym spotkaniu (z wyjątkiem spotkań wigilijnych). W poprzednich latach okazjonalnie był wydawany prasowy organ Klubu – „Krasnoludek”, w którym zamieszczano interesujące klubowiczów informacje na temat działalności Klubu a także wywiady ze stoczniowcami. 

Oto logo Klubu Kierownika przy Stoczni im. Komuny Paryskiej i Stoczni Gdynia S.A. Logo to było umieszczane na tytułowej stronie naszego periodyku pn. „Krasnoludek”. Logo to było umieszczane również na zaproszeniach na uroczyste kolacje np. wigilijne. Twórcą i pomysłodawcą powyższego logo jest mgr Piotr Model.  

Co ciekawe w prawie 50-cio letniej historii działalności Klubu obserwowano nieustający trend do zgłaszania chęci do wstąpienia do Klubu. Wyznaczone kryteria przyjęcia do Klubu były dosyć trudne, gdyż trzeba było mieć doskonałą opinię, duszę na wskroś przesiąkniętą innowacyjnością i mnóstwo zalet, zaczynając od osobistego autorytetu, odpowiedniej głębokiej wiedzy w swojej profesji, trzeba było być uczciwym, koleżeńskim a także trzeba było być lubianym i to zarówno przez zwierzchników jak i podwładnych. Najtrudniejszym kryterium do przejścia było jednak dogłębne przedstawienie osoby kandydata na spotkaniu klubowym, dyskusja na temat jego osoby i ostatecznie tajne głosowanie, w którym trzeba otrzymać co najmniej 50 % głosów + jeden głos. Po takim głosowaniu, nowy członek otrzymywał zaszczytny tytuł „sierściucha”. Tytuł ten upoważniał nowego członka do wielu różnorakich prac na rzecz starszych kolegów (aczkolwiek daleko w tym przypadku do tzw. wojskowej „fali” czy też studenckich” fuksówek”). Nowy członek Klubu piastował ten tytuł tak długo, aż przyjęty został następny nowy członek Klubu! Niektórzy nowoprzyjęci pracowali grubo ponad rok!   

Klub liczył zawsze około 40 członków… Wielu pytało się,  dlaczego akurat tyle. Odpowiedź nigdy nie była łatwa i raczej nigdy nie była ujawniana. Poszła zatem plotka, że wynika to ze zbytniego zamiłowania członków Klubu do jednej bajki – tej o 40-tu rozbójnikach! Mimo, że stwierdzenie to padło dosyć dawno, to nigdy nie zostało ono ani zdementowane, ani też potwierdzone – zupełnie tak, jak to bywa w najnowszej historii zjawisk  nieodgadnionych.  

Dzisiaj, w roku 2026 od ponad 17 tu lat Stocznia nasza już nie istnieje. Istniejemy natomiast jeszcze My. Ci, którzy w ramach swoich profesji, stanowisk i obowiązków tworzyli w Stoczni to, co pozostaje do dziś, naszą chlubą i dumą! Niewątpliwym sukcesem Klubu, przez lata jego funkcjonowania, jest fakt, że jeszcze dzisiaj potrafimy do siebie jako klubowiczów uśmiechnąć się i  niekiedy z łezką  w oku powspominać stare, dobre, choć i niekiedy trudne czasy, kolegów i „matkę” Stocznię.  

Wspomnienie to spisali Edmund Piór (Rzecznik Prasowy Klubu) i Zbigniew Zalewski. Swoje „3 grosze” do opracowania w postaci korekty tekstu „dorzucił” kolega  mgr Piotr Model.  

Załączniki: 

  1. REGULAMIN KLUBU KIEROWNIKA przy Stoczni Gdynia S.A. 
  1. Kopie wybranych egzemplarzy organu Klubu Kierownika: 
  1. KRASNOLUDEK wyd. grudzień 2005 r. 
  1. KRASNOLUDEK wyd. luty 2006 r. 
  1. KRASNOLUDEK wyd. grudzień 2006 r. 
  1. KRASNOLUDEK wyd. październik 2019 r.  
  1. HYMN KLUBU; 
  1. HYMN KLUBU NR 2 (mniej znany i raczej nie śpiewamy!) 
  1. Wybrane fotografie z działalności Klubu na przestrzeni minionych lat.  

Zał. nr 1  

  1. Kopie wybranych egzemplarzy organu Klubu Kierownika: 

– a  KRASNOLUDEK wyd. grudzień 2005 r. 

  1. KRASNOLUDEK wyd. luty 2006 r. 
  1. KRASNOLUDEK wyd. grudzień 2006 r. 

d.KRASNOLUDEK wyd. październik 2019 r.  

  1. HYMN KLUBU 

Hymn nr 2 

3. Wybrane fotografie z działalności Klubu na przestrzeni minionych lat.  

Wyjazdowe spotkanie Klubu K-ka na zamku Krzyżackim w Gniewie. Od prawej: Antoni Rylke;  Tomasz Sowiński; Marek Pawliński. Pierwszy od lewej Edmund Piór ostatni Bolesław Tarnacki Fotkę wykonano 16.04.1999 r. 

Kolejne spotkanie klubowe, tym razem w Gdyni u Harcerzy (stanica Harcerska obok Restauracji i Hotelu „Morskie Oko” 

Od lewej siedzą: Maciej Wierzbicki, śp. Bronisław Richter, Wojciech Wawrzynkowski, Józef Szafraniec, Jan Kostuch, stoi  Edmund Piór, Jerzy Sokołowski, Jerzy Wróbel,  Sławomir Mierzwiński, Stanisław Woyciechowski i z odwróconych  do kamery plecami odwrócił się Maciej Poprawski. 

Wyjazdowe spotkanie klubowe w Osłoninie 26.03.2000 r. Na Zamku w Rzucewo pijemy piwo. Od lewej: Zbigniew, Krzysztof Suskiewicz, Edmund Piór,  Bolesław Tarnacki, Stanisław Woyciechowski, Marian Reysowski. Henryk Spisak i śp. Władysław Pranga. 

Wyjazdowe spotkanie Klubu K-ka w miejscowości Białogóra w dniach 22/23. 10.1999 r. Od lewej:  Bolesław Tarnacki, Piotr Model,  ś. p. Bronisław Richter,  Edmund Piór, Krzysztof Suskiewicz (ówczesny intendent Klubu) 

Wyjazdowe spotkanie Klubu K-ka w miejscowości Salino, Od lewej:  siedzi –  Zbigniew Zalewski, stoją: Bolesław Tarnacki, Marek Bednarz, Kukła Marzanna, Ryszard Kasperowicz, Bronisław Rychter, po prawej śp. Franciszek Pelc, Krzysztof Suskiewicz, Edmund Piór, po lewej siedzą: Aleksander Rylke, Stanisław Wojciechowski. Gestykulacja wskazuje, że nasi piłkarze strzelili gola! 


Spotkanie klubowe w Osłoninie 28.05.2004 r.  Od lewej stoją: Wojciech Wawrzynkowski, Józef Szafraniec, Marian Reysowski, Marek Pawliński, śp. Jerzy Arendt, śp. Franciszek Pelc, Edmund Piór, Zbigniew Zalewski. Powyżej Od lewej: Bolesław Tarnacki, za nim kawałek głowy to Antoni Rylke, po prawej Maciej Wierzbicki, Krzysztof Suskiewicz, między nimi Sławomir Mierzwiński. Wyżej – na tle okna od lewej: śp. Bronisław Richter, Henryk Spisak, Jerzy Sokołowski, lekko powyżej: Stanisław Woyciechowski, tuż za nim  Aleksander Herman i wyżej od lewej: Bogumił Banach,  Zygmunt Grabowski i  Stanisław Gutetter. 

Wyjazdowe, wiosenne spotkanie klubowe w Wieżycy, cel: Topienie Marzanny. Od lewej stoją: Stanisław Woyciechowski (widać kawałek buzi i kieliszek wina w ręce, z przodu Bolesław Tarnacki, Piotr Model, z przodu Kazimierz Orzech, za nim Bolesław Waszkowicz, obok Kazimierza Orzecha Mirosław Rubin, Marek Pawliński, za Markiem Pawlińskim Marzanna, obok Marka Pawlińskiego Bogumił Banach, za nim gospodarz Ośrodka Wieżyca oraz Edmund Piór.  


Po pobraniu „środków dopingowych” – oczywiście w umiarkowanych ilościach najambitniejsza część klubu udała się ze swoja „podopieczną” w kierunku mola nad Jeziorem Ostrzyckim. Topienie Marzanny w jeziorze  wchodzi w kulminacyjny moment. Ceremonia ta, to stara tradycja kaszubska, która ma pożegnać zimę i przywołać długo wyczekiwaną wiosnę! 


Spotkanie klubowe we Władysławowie (w restauracji Pekin), gdzie głównym daniem spotkania była kaczka po pekińsku sporządzona przez kucharza – chińczyka, który wygrał międzynarodowy konkurs kucharski w Szanghaju został podkupiony przez właściciela tej restauracji. Danie rzeczywiście było pyszne! Tak więc je smakowali: w pierwszym rzędzie od lewej stoją: Maciej Wierzbicki, Mirosław Rubin, Piotr Model, śp. Jerzy Arendt, Mieczysław Górny i Stefan Szudziński. 

W drugim rzędzie od lewej stoją: Bolesław Tarnacki, sp. Bronisław Richter, Marek Pawliński, śp. Kazimierz Orzech, Henryk Spisak, Zbigniew Zalewski i Jan Kostuch. 

W trzecim rzędzie od lewej stoją: Zygmunt Grabowski, Jerzy Sokołowski, Edmund Piór, Janusz Szlanta (Prezes Zarządu Stoczni), śp. Władysław Pranga, Wojciech Wawrzynkowski, Stanisław Woyciechowski i Stanisław Gutetter. 

W ostatnim rzędzie od lewej stoją: Sławomir Mierzwiński, Józef Szafraniec, Krzysztof Suskiewicz  … i właściciel restauracji Pekin. Był to wyraz wdzięczności za dopuszczenie nas do tak wspaniałej uczty w postaci Kaczki po pekińsku – kaczka była, jak to mówią okrętowcy – „prefabrykowana” przez prawie dwie doby, zanim „złożyła nam wizytę”” będąc już na talerzu! 

Stoczni już 9 lat nie ma, Klubu nie ma a my wciąż się spotykamy – bo jest nam ze sobą dobrze! 

Od lewej klęczą: Ryszard Kasperowicz, Antoni Rylke, Maciej Wierzbicki, Stanisław Twarowski,  Eugeniusz Konkolewski i Antoni Pankiewicz. 

W drugim rzędzie od lewej stoją: 

Sp. Jerzy Arendt, śp. Bronisław Richter, Stefan Szudziński, Zbigniew Nowak, Bolesław Tarnacki, Krzysztof Suskiewicz, Stanisław Gutetter, Aleksander Herman, Piotr Kuzera i Bogumił Banach. 

W trzecim rzędzie od lewej stoją: Marek Prostak, Edmund Piór, Arkadiusz Aszyk, Zbigniew Zalewski, Marek Hedrych, Tomasz Sowiński, Jerzy Sokołowski, ks. dr Edward Pracz, Jan Bensch, Jerzy Wróbel, za J. Benschem  Marian Reysowski. 

Na najniższym stopniu (nr 1.) schodów stoi Jan Bensch, stopień wyżej (nr2) od lewej stoją: Edmund Piór, Maciej Wierzbicki, Bolesław Tarnacki. Stopień wyżej (nr 3.) od lewej stoją; Eugeniusz Konkolewski i Ryszard Kasperowicz. Stopień wyżej (nr 4.) od lewej stoją: Marek Prostak, Stanisław Wojtysiak, Przemysław Drabczyk, Zbigniew Zalewski, Stanisław Gutetter, Ryszard Mackiewicz i Zbigniew Nowak. W Ostatnim rzędzie od lewej stoją: Marian Reysowski, Sławomir Mierzwiński, Stanisław Woyciechowski i Jerzy Sokołowski. Pomiędzy Sł. Mierzwińskim a R. Mackiewiczem widać twarz Piotra Modela.  

Tuż po przyjeździe i rozlokowaniu się w gościnnych pokojach idziemy Sali restauracyjnej, gdzie czeka na nas piwo i oczywiście rozmowy … Rozmawiają od lewej: Edmund Piór, Bogumił Banach, Stanisław Woyciechowski, Zbigniew Nowak i po prawej Zbigniew Zalewski 

. 

 Widok ogólny na część restauracyjną  Ośrodka Stella Maris w Sznurkach na Kaszubach. Fotka wykonana w październiku 2021 r.  


Tak! Gdyby decyzje należały do nas, i gdybyśmy mieli finansowanie, to stocznia by funkcjonowała do dnia dzisiejszego. Takie dialogi słyszało się podczas naszych spotkań. Stocznia wśród nas jest ciągle żywa. A od jej zamknięcia minęło dopiero 12 lat i jeden miesiąc! Od lewej siedzą: Stanisław Wojtysiak, za nim Ryszard Mackiewicz, Eugeniusz Konkolewski i Marian Reysowski. Po prawej: Bogumił Banach, Maciej Wierzbicki i w żółtym swetrze Stanisław Gutetter. 

Po kolacji, grill, pieczone kiełbaski, piwo i wino do wyboru. Jest też kaszanka na gorąco, pieczywo ogórki kiszone smalec domowy ze skwarkami itp.  

A tak wygląda „szwedzki stół” na grillu. Od lewej: Zbigniew Zalewski, Stanisław Woyciechowski, Ryszard Mackiewicz i Marian Reysowski. Posileni rozpoczną „nocne Polaków rozmowy” z ogólnym kierunkiem naprawy świata w tym Polskiego Przemysły Okrętowego.  

Edmund Piór,
Gdynia, marzec 2026 r.

Najnowsze

Przeczytaj również