Ludzie Stoczni: Marek Hedrych. Awansował bez partii i zyskał szacunek w Stoczni Gdynia


- Imię i nazwisko: Marek Hedrych
- Numer kontrolny: 9080 (po zmianie: 90800)
- Data i miejsce urodzenia: 25 czerwca 1949 r., Pabianice
- Rodzina: żona Grażyna, córka Joanna, wnuk Olivier
Edukacja i przygotowanie do zawodu
Marek Hedrych swoją drogę edukacyjną związał z technologią oraz naukami ścisłymi:
- Szkoła Podstawowa nr 2 w Zduńskiej Woli.
- Szkoła Średnia: Technikum Mechaniczne w Zduńskiej Woli.
- Uczelnia: Politechnika Gdańska.
- Specjalność: Technologia maszyn.
- Praca dyplomowa: Projekt stanowiska do badania tarcia i zużycia metodą Skoda-Savin.
Przebieg pracy zawodowej w przemyśle okrętowym
Kariera zawodowa Marka Hedrycha w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni oraz w Stoczni Gdynia S.A. obejmowała liczne awanse i wszechstronne stanowiska:
- Wydział Mechaniczny N (Obrabiarki): od 28.08.1968 r. kompletator, od 14.07.1969 r. ślusarz maszynowy, od 01.05.1970 r. technolog.
- Wydział Kontroli Jakości Produkcji NJ: od 01.06.1974 r. kontroler jakości produkcji.
- Wydział Głównego Energetyka TE: od 15.06.1978 r. samodzielny konstruktor.
- Biuro Projektowo-Konstrukcyjne TK, Pracownia Siłowni i Systemów KS: od 01.05.1979 r. projektant.
- Wydział Mechaniczny W-6 (Obrabiarki): od 01.11.1986 r. zastępca Kierownika Wydziału ds. Technicznych.
- Wydział Obróbki i Prefabrykacji Wyposażenia WO: od 01.09.1996 r. Kierownik Wydziału.
- UNITRANS Sp. z o.o.: od 01.03.2005 r. do 05.01.2009 r. zastępca Dyrektora Spółki.
- Stocznia Gdynia S.A.: od 06.01.2009 r. do 29.05.2009 r. Kierownik Działu konstrukcyjno-technologicznego.
- Zespół Szkół Budownictwa Okrętowego Stoczni Gdynia S.A.: od 01.09.1993 r. do 31.08.1994 r. nauczyciel przedmiotów zawodowych.
Nagrody i odznaczenia




Sukcesy, porażki i życiowe motto
Sukces życiowy i zawodowy: Awans zawodowy bez przynależności do struktur i organizacji partyjnych.
Życiowa porażka: Brak znajomości i posługiwania się językiem obcym.
Życiowe credo: Z każdym dniem staram się być lepszy od siebie z dnia wczorajszego.
Wzór i autorytet:
Nie spotkałem i nie szukałem wzorów ani autorytetów, na których mógłbym się wzorować czy które mógłbym naśladować. Nie warto być czyjąś kopią, ale warto działać w zgodzie z samym sobą.
Upodobania kulturalne: Od kryminałów po klasykę muzyki
W pacholęcych latach czytałem i zbierałem odcinki kryminałów drukowane w „Dzienniku Łódzkim”, a potem je oprawiałem w okładki własnoręcznie zrobione. Były to kryminały Agathy Christie, Georges’a Simenona i innych. Prenumerowałem i czytałem „Młodego Technika” i „Horyzonty Techniki”, a później „Motora” oraz „Auto Motor i Sport”.
W Zduńskiej Woli w kinie „Tkacz” z przyjemnością oglądałem westerny z Johnem Wayne’em czy Gregorym Peckiem, oraz w październiku zmuszany byłem do oglądania filmów radzieckich. Wraz z upływem czasu zmieniły się moje upodobania. Lubię literaturę faktu, biografie i reportaże pisane bez udziwnień i domysłów literackich. Wybiorę zawsze Ryszarda Kapuścińskiego, a nie Stanisława Lema. Cenię sobie i lubię fraszki Jana Sztaudyngera, jak również lubię żart rysunkowy Mleczki czy pana profesora Filutka autorstwa Zbigniewa Lengrena.
Z filmami bywa podobnie – wybieram filmy dokumentalne i biografie, a dla rozrywki i odprężenia komedię bez udziwnień lub film akcji.
- Muzyka (którą mogę słuchać do znudzenia): dzieła organowe Bacha, Marsz Radetzkiego Johanna Straussa, The Beatles, The Rolling Stones i Queen.
- Obrazy: „Śniadanie na trawie” Édouarda Maneta i cieknące zegary Salvadora Dalí oraz zdjęcia krajobrazów.
Hobby i aktywność sportowa
W młodzieńczych latach moje hobby krążyło wokół modelarstwa. Budowałem modele szybowców i samolotów oraz z „Modelarza” kartonowe modele okrętów i samochodów. Na przestrzeni lat moje hobby zmieniało się. Zależało również od pory roku i finansów, a krążyło wokół modelarstwa, zbieractwa, fotografii i innych zajęć.
Teraz pozostało hobby, którego głównym celem jest rekreacja, przyjemność i odcięcie się od codzienności – jazda na rowerze, spływy kajakowe, turystyka piesza czy tenis stołowy. Moja aktywność sportowa ogranicza się do rekreacyjnego uprawiania sportu, tj. spacerów z kijkami, jazdy na rowerze oraz sporadycznie kajakarstwa i jazdy na łyżwach.
Kim byłbym w alternatywnym życiu?
W ostatnim etapie życia i przy obecnej formie nic bym już nie zmieniał. Ale gdybym np. jutro obudził się z zupełnie nowymi umiejętnościami, w nowym miejscu i nie widziałbym białych statków na niebieskim morzu, to prawdopodobnie pracowałbym jako technik dentystyczny, czyli „mechanik od uśmiechów”.
Przesłanie do innych osób (zwłaszcza bliskich)
Moja wyobraźnia i odczucia podpowiadają mi, że warto poznawać i odkrywać nowe miejsca na świecie, ale zawsze móc wrócić do swojego domu.
Marek Hedrych. Gdynia, dnia 25.04.2026 r.
