Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia – strajk 1980

– nr kontr. 11453 – autor opracowania
Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia – strajk 1980. 15 sierpnia, we wczesnych godzinach porannych, w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni rozpoczął się strajk. Co ważne, protest rozpoczął nikomu wcześniej nieznany pracownik Wydziału K-3 – Andrzej Kołodziej.
Co ciekawe, był to dopiero drugi dzień pracy Andrzeja Kołodzieja w Stoczni Gdynia. Wcześniej pracował on bowiem w Stoczni Gdańskiej, skąd został usunięty za działalność opozycyjną. Mimo tego Kołodziej nadal angażował się w działalność podziemną oraz współpracował ze środowiskiem Wolnych Związków Zawodowych (WZZ).
W czasie pracy w Gdańsku Andrzej Kołodziej konspiracyjnie uczestniczył w działaniach opozycji, która propagowała tworzenie wolnych i niezależnych związków zawodowych. Dzięki temu środowisko WZZ odegrało później ważną rolę podczas strajków sierpniowych 1980 roku oraz powstania Solidarności.
Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia – WZZ i walka z systemem PRL
Na czele tych struktur stał działacz WZZ Bogdan Borusewicz, którego ideą było zorganizowanie Wolnych Związków Zawodowych. Wolnych, bo w rozumieniu B. Borusewicza wolne tzn. wolne od wpływu rządzącej ówcześnie PZPR.
Istniejące w PRL – u Związki Zawodowe były stowarzyszone w Centralnej Radzie Związków Zawodowych (CRZZ), na czele których stał człowiek Partii PZPR, który dla tej organizacji był tak ważny, że był jednocześnie Członkiem Biura Politycznego PZPR – ścisłego gremium zarządzającego partią i całym państwem, łącznie z jego wszystkimi strukturami.
Macki PZPR poprzez działania Służb Specjalnych (Służba Bezpieczeństwa) sięgały w głąb wszystkich struktur, jakie pojawiały się w Polsce. Każda organizacja, struktura, każdy związek, czegokolwiek dotyczył, zawsze, ale to zawsze znajdował się pod kontrolą służb bezpieczeństwa. Jak głęboko i rozległe były to działania najlepiej świadczy penetracja prowadzona przez SB struktur kościelnych w Polsce. Podano po przemianach w latach 1989/2000 w samym kościele katolickim w Polsce w klerze funkcjonowało ponad 800 księży kapusiów. W konsekwencji nawet w Nuncjaturze w Rzymie, pod bokiem JP II pracowało kilku agentów w sutannach.
Strajk w Stoczni Gdynia i starcie z aparatem PRL
Nie piszę o tym po to, aby kogokolwiek atakować czy poniżać, lecz przede wszystkim po to, aby pokazać, z jak ogromną siłą mierzyli się ludzie walczący o wolność, prawa pracownicze i niezależne związki zawodowe w czasach PRL. Aparat władzy komunistycznej był bowiem wyposażony nie tylko w rozbudowany system propagandy, ale również w Służbę Bezpieczeństwa, tajnych współpracowników oraz narzędzia służące do śledzenia, kontrolowania i zastraszania obywateli myślących niezależnie.
Dlatego właśnie warto zrozumieć, jak wielkiej odwagi, determinacji i poświęcenia wymagała działalność opozycyjna w Polsce Ludowej. Co więcej, osoby takie jak Andrzej Kołodziej, Bogdan Borusewicz i działacze Wolnych Związków Zawodowych ryzykowali nie tylko utratę pracy, ale także represje, więzienie, a nawet zdrowie i życie. Jednocześnie ich działania pokazywały, że mimo ogromnej przewagi aparatu PRL możliwa była walka o wolność słowa, prawa robotników oraz niezależne związki zawodowe.
Walkę tę można porównać do biblijnego starcia Dawida z Goliatem, które symbolizuje walkę dobra ze złem. Po jednej stronie stali działacze opozycji PRL, tacy jak Andrzej Kołodziej, Bogdan Borusewicz oraz środowisko Wolnych Związków Zawodowych (WZZ), którzy walczyli o wolność słowa, prawa robotników, niezależne związki zawodowe oraz wolną Polskę. To właśnie działacze WZZ odegrali ważną rolę podczas strajku w Stoczni Gdynia i wydarzeń Sierpnia 1980.
Stocznia Gdynia 1980: Dawid kontra Goliat w walce z PRL
Po drugiej stronie znajdował się natomiast potężny aparat władzy PRL, wspierany przez propagandę komunistyczną, media kontrolowane przez PZPR, Służbę Bezpieczeństwa (SB), Milicję Obywatelską oraz cały system represji państwa komunistycznego. Co więcej, ideologia PRL była obecna w szkołach, zakładach pracy, mediach oraz instytucjach państwowych. Dlatego właśnie strajk w Stoczni Gdynia, działalność Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia – strajk 1980 oraz walka działaczy Solidarności miały tak ogromne znaczenie dla historii Polski.
Tak więc już w pierwszych krokach w czasie strajku, gdy tłum stoczniowców pomaszerował do bramy wyjściowej by wyjść ze stoczni i udać się do centrum miasta A. Kołodziej natychmiast stanął przed czołem tego pochodu zamknął bramę nie bez pomocy pracowników Straży Przemysłowej Stoczni, odwrócił się do tłumu i wykrzyknął:
„Żadnego wychodzenia! Bo będzie masakra! Jesteśmy silni tylko w Stoczni. Tu będziemy strajkować! Na miasto nie wychodzimy, bo tam jesteśmy bez szans! Tu jesteśmy mocni, bo tu jesteśmy u siebie. Musimy zabezpieczyć Stocznię, ogłosić postulaty i poprzeć Gdańsk”.
Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia – początek strajku w Stoczni Gdynia 15 sierpnia 1980 roku
Ta decyzja wytrąciła władzy to, czego oczekiwała, a więc rozróby na ulicach miasta, pałowania, a kto wie, czy nie kolejnej masakry gdynian. Tak więc ten niepozorny człowiek – prawie dwudziestojednoletni robotnik w tych paru zdaniach zawarł całe Polskie doświadczenie z Czarnego Czwartku z Grudnia 1970 roku – wielkiego dramatu miasta Gdyni, gdyńskich pracowników, uczniów jak i jego mieszkańców! Zadziwiające i niebywale trafne spostrzeżenie!
Tłum stoczniowców zatrzymał się na miejscu, A. Kołodziej znalazł kopczyk ziemi na którym stanął i zaczął przemawiać do stających przed nim robotników. Wnet znaleźli się roztropni, młodzi stoczniowcy, którzy podjechali wózkiem akumulatorowym typu WA-2 i powiedzieli krótko „Niech platforma tego wózka będzie trybuną, skąd będziesz mógł widzieć więcej i stać bezpieczniej” Potem znalazła się tuba metalowa za pomocą, której Kołodziej był słyszany lepiej, a jego głos docierał dalej.

Andrzej Kołodziej miał świadomość tego, że nikogo ze stojących przed nim nie znał. Oni również go nie znali. Ale okazało się, że szkolenie u B. Borusewicza nie poszło na marne. Powiedział do tłumu: „wcześniej pracowałem w Stoczni Gdańskiej imienia Lenina, a problemy wszystkich stoczniowców w Polsce są dokładnie takie same”.
Wymienił ciężką pracę kadłubowców, spawaczy i innych zawodów. Mówił o niesprawiedliwości w stoczniach, o panoszeniu się partyjniaków itp. itd. Mówił, ciągle mówił, wielokrotnie powtarzał podobne sformułowania i wspomniał o Związkach Zawodowych. Zaznaczył, że rolą związków zawodowych nie jest kupowanie ziemniaków i cebuli na zimę dla pracowników, lecz dbałość o ochronę praw robotniczych. A tego obecne związki nie robią!
W międzyczasie do Stoczni dotarł Andrzej Butkiewicz, student Wydz. Ekonomii z Gdańska, przysłany przez B. Borusewicza Kołodziejowi do pomocy. Kołodziej bardzo się ucieszył z takiego wsparcia.
W czasie przemowy A. Kołodzieja, do miejsca przed bramą Stoczni przychodzili stoczniowcy z najdalszych miejsc Stoczni, by wysłuchać tego, co się dzieje w centrum wydarzeń stoczniowych.
W pewnej chwili do wózka podszedł młody człowiek i zakomunikował Kołodziejowi: „My tu mamy radiowęzeł. Może by podciągnąć kable. Ustawić mikrofony i kolumny głośnikowe, to wówczas będziesz lepiej słyszany”!
Radiowęzeł Stoczni Gdynia jako centrum komunikacji strajkujących
Po naradzie z Andrzejem Butkiewiczem Andrzej Kołodziej podjął szybką decyzję, aby zażądać od dyrektora Stoczni Gdynia wydania kluczy do radiowęzła i Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia – strajk 1980. Następnie Kołodziej poinformował stoczniowców, że Andrzej Butkiewicz jako przedstawiciel strajku uda się do dyrekcji razem z grupą robotników. Co ważne, ochotnicy zgłosili się natychmiast i wspólnie poszli do dyrektora.
Jednak po kilkudziesięciu minutach delegacja wróciła z odmową. Dyrektor Stoczni im. Komuny Paryskiej stwierdził bowiem, że wydanie kluczy do drukarni byłoby „jak oddanie kluczy do magazynu broni”. W rezultacie strajkujący robotnicy głośno zaprotestowali przeciwko decyzji władz PRL.
Wtedy Andrzej Kołodziej podjął jedną z najważniejszych decyzji podczas strajku sierpniowego 1980 w Stoczni Gdynia i ogłosił przejęcie radiowęzła oraz Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia – strajk 1980. Dzięki temu możliwe stało się uruchomienie radiowęzła Stoczni Gdynia, nagłośnienie strajku Solidarności oraz rozpoczęcie druku ulotek i komunikatów przełamujących blokadę informacyjną PRL.
Co więcej, po przejęciu radiowęzła obsługa techniczna zdecydowała się współpracować ze strajkującymi. Dzięki temu radiowęzeł Stoczni Gdynia szybko stał się głównym centrum informacji podczas strajku w sierpniu 1980 roku.
Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia – strajk 1980 – Andrzej Kołodziej i radiowęzeł
Po przejęciu radiowęzła przez strajkujących robotników Stoczni Gdynia, obsługa techniczna radiowęzła zdecydowała się współpracować z protestującymi. Pracownicy radiowęzła podkreślali, że nowoczesny sprzęt nagłośnieniowy w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni był bardzo wartościowy i wymagał fachowej obsługi. Dzięki temu radiowęzeł Stoczni Gdynia mógł natychmiast rozpocząć nadawanie komunikatów strajkowych podczas Sierpnia 1980.
Ekipa radiowęzła szybko poprowadziła kable nagłośnieniowe od radiowęzła do wózka, który stał się centrum strajku w Stoczni Gdynia. Ustawiono mikrofony, kolumny głośnikowe i sprzęt nagłaśniający, dzięki czemu każde przemówienie Andrzeja Kołodzieja oraz komunikaty strajkowe były słyszane w całej stoczni. Radiowęzeł Stoczni Gdynia odegrał kluczową rolę w organizacji strajku sierpniowego 1980 oraz w przekazywaniu informacji tysiącom stoczniowców.
Cała Stocznia Gdynia była zradiofonizowana. W każdym wydziale i pomieszczeniu znajdowały się głośniki nazywane przez robotników „kołchoźnikami”. Dzięki temu radiowęzeł Stoczni Gdynia stał się jednym z najważniejszych narzędzi komunikacji podczas strajku Solidarności. Informacje przekazywane przez radiowęzeł słyszeli nie tylko robotnicy, ale również kierownictwo stoczni, działacze PZPR oraz tłumy mieszkańców Gdyni zgromadzone przed bramą stoczni.
Dwa potężne głośniki skierowano w stronę głównej bramy Stoczni Gdynia, gdzie tysiące mieszkańców Trójmiasta, rodzin strajkujących i pracowników innych zakładów słuchało przemówień oraz komunikatów strajkowych. Radiowęzeł Stoczni Gdynia stał się symbolem wolnego przekazu informacji, walki z cenzurą PRL oraz jednym z najważniejszych elementów strajku sierpniowego 1980 roku.
Czarny Czwartek 1970 – dramat, który zmienił myślenie stoczniowców
Trudno dzisiaj dociec, jakimi kategoriami wiedzy w zakresie zarządzania dużymi zespołami ludzkimi umiał posługiwać ten niespełna 21 letni człowiek (A. Kołodziej). Możemy dzisiaj powiedzieć, że na pewno wiedział o dramacie Gdyni i gdyńskich stoczniowców z roku 1970. Należy domniemywać, iż ten dramat gdyński A. Kołodziej miał „opanowany” do perfekcji. Świadczy o tym niezwykle trafne sformułowanie przytoczone wcześniej na str. 2.
Ten dramatyczny Czarny Czwartek w Grudniu 1970 roku był nie tylko dla Gdynian niesłychanym wydarzeniem dramatycznym, ale i dla większości Polaków umiejących myśleć niezależnie. Był dramatem, który wywracał do góry nogami jakiekolwiek myślenie o służebnej roli władzy w Polsce kierowanej przez PZPR, której rzeczywiste cele stały na przeciwnym biegunie oczekiwań ludzi pracy. Rolą władz państwowych w rozumieniu rządzących było panowanie nad wszystkimi i wszystkim.
Ten, który się takiej doktrynie nie podporządkował był wrogiem, z którym cały system władzy walczył na wszelkie możliwe sposoby. System ten nie tylko więził ludzi odważnie głoszących tezy o równości, wolności, o wolnych, niezależnych mediach itp. Ludzi wybitnych i/lub niepokornych po prostu mordował (przykład zamordowania przez pracowników SB ks. Jerzego Popiełuszki jest tego najlepszym przykładem).
Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia – tajna broń strajkujących
Już pierwszego dnia strajku w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni strajkujący robotnicy przejęli nowoczesną zakładową drukarnię, mimo sprzeciwu dyrekcji stoczni. Decyzja o zajęciu drukarni okazała się jednym z najważniejszych wydarzeń strajku sierpniowego 1980. Dzięki temu powstała Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia (WDSG), która szybko stała się najważniejszym centrum poligrafii strajkowej na Wybrzeżu i prawdopodobnie w całej Polsce.
W przeciwieństwie do Stoczni Gdańskiej im. Lenina, gdzie Komitet Strajkowy początkowo nie zdecydował się na przejęcie zakładowej drukarni, w Stoczni Gdynia działano zdecydowanie i natychmiastowo. Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia rozpoczęła druk ulotek, komunikatów i materiałów informacyjnych dla strajkujących robotników oraz mieszkańców Trójmiasta.
Szefem Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia został Andrzej Butkiewicz, działacz związany z Wolnymi Związkami Zawodowymi. W organizację drukarni zaangażowani byli również Maciej Butkiewicz, Jerzy Rajchel, Andrzej Słomiński, Stanisław Zych i inni uczestnicy strajku. Kluczową rolę odegrał także drukarz Zygmunt Sabatowski ze Spółdzielni Drukarskiej „NOWATOR” w Gdyni, który po wielogodzinnej naprawie uruchomił maszyny drukarskie.
Drukarnia strajkowa w Gdyni i walka z cenzurą PRL
Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia stała się symbolem walki z cenzurą PRL i jednym z najważniejszych narzędzi strajku Solidarności w sierpniu 1980 roku. Dzięki działalności WDSG możliwe było masowe drukowanie ulotek Solidarności, komunikatów strajkowych oraz materiałów przełamujących blokadę informacyjną władz komunistycznych.
Pierwsze ulotki wydrukowano 15 sierpnia 1980. Ta najbardziej znana pt. „Mieszkańcy Trójmiasta!”, by przełamać blokadę informacyjną wydrukowana została w nakładzie blisko 700 tys. egzemplarzy.
Ze wspomnień p. Mariana Stachury: o Andrzeju Kołodzieju… „A on stanął na wózku i mówi, że jest z Wolnych Związków Zawodowych, z Bogdanem Borusewiczem, nazywa się Andrzej Kołodziej. I mówi dalej „Nie bójcie się – mówi – idziemy walczyć o słuszną sprawę i żeby wszystkie postulaty zebrać, jakie mają stoczniowcy ze wszystkich wydziałów” – w ten sposób powstały te petycje, z których 16 znalazło się w 21 postulatach przyjętych w MZKS – ie w Gdańsku, będących główną bazą do późniejszych negocjacji z przedstawicielami władz państwowych. Andrzej Kołodziej przez 3 dni sam walczył jako jeden z tych organizatorów.
I dalej z tych wspomnień: „Mieliśmy w Stoczni drukarnię. Drukarnia ta była zamknięta przez Dyrektora Stoczni. Kluczy nam nie chciał dać, ale Andrzej powiedział, że jeśli nie dadzą nam kluczy, to rozbijemy drzwi i wejdziemy na siłę. I weszliśmy na siłę. Ale okazało się, że maszyny są uszkodzone, bo dyrektor i ludzie z drukarni tak zrobili i wtedy poprosiliśmy na pomoc drukarzy z Gdyni. A oni nam pomogli, ale dużo czasu straciliśmy na naprawę. Potem obstawiliśmy tę drukarnię swoimi ludźmi…”

(zdjęcie z Domeny publicznej)
Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia – pracownicy MORS wspierali strajk w Stoczni Gdynia w 1980 roku
Działalność drukarni była powodem szczególnego zainteresowania ze strony Służby Bezpieczeństwa. Stałe informacje, pochodzące głównie od tajnych współpracowników na temat tej drukarni, regularnie docierały nawet do kierownictwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Praca w drukarni była bardzo ciężka. Ci którzy w niej pracowali byli amatorami, dopiero co uczący się sztuki drukarskiej.
Kiedy zdano sobie sprawę z ważności i roli jaką może odegrać ta drukarnia Stoczni, to przede wszystkim ustalono jej nazwę. Odtąd brzmiała ona Jako: Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia. Zatem wszystkie druki opuszczające tą drukarnię nosiły tą pełną nazwę.
Ciekawostką techniczna było to, iż pracownicy Morskiej Obsługi Radiowej Statków (MORS), którzy na co dzień instalowali na nowobudowanych statkach aparaturę radiowo – nawigacyjną, postanowili uruchomić urządzenia łączności radiowej w wydaniu morskim. Pracownicy ci – wysokiej klasy specjaliści od łączności, w tym od łączności satelitarnej, umieli nie tylko uruchomić zainstalowana aparaturę na statkach, lecz umieli dostroić się do komunikatów nadawanych przez milicję i SB między sobą.

Podsłuchy SB i obrona Stoczni Gdynia podczas strajku sierpniowego
Z tego nasłuchu meldunki niezwłocznie docierały do kierownictwa strajku! Tak więc przez pewien czas strajkujący mogli z tych podsłuchów wnioskować, w jakim kierunku idą przygotowania przez siły MSW do ataku na Stocznię, by zająć radiowęzeł, a przede wszystkim drukarnię! Prowadząc podsłuch fal radiowych, których używali milicja jak i Służba Bezpieczeństwa (SB) strajkujący zorientowali się, iż szczególnie SB zaczęła przygotowania do ataku na drukarnię, jak i na radiowęzeł. Organizacja była tak daleko posunięta, iż otrzymała kryptonim „Wieczorek”.
Gdy zdano sobie z planów SB sprawę, na polecenie A. Kołodzieja wzmocniono straże wokół całego terenu Stoczni, nie wyłączając nabrzeży. Zapalono wszystkie światła, łącznie ze światłami (reflektorami) oświetlającymi Place Montażu. Uprzedzono stoczniowców o możliwym ataku SB i Milicji na teren Stoczni, zalecając jednocześnie wzmocnienie czujności i uzbrojenie się w to, co stoczniowcy znajdą na terenie stoczni i co może posłużyć za oręż do odparcia ewentualnego ataku. Kiedy siły SB i Milicji zorientowały się, że stoczniowcy nie dadzą się zaskoczyć, wstrzymano atak do odwołania.
Gdy o tym fakcie (próby odbicia radiowęzła i drukarni przez siły SB i MO) zameldowano A. Kołodziejowi, ten w trybie natychmiastowym uruchomił specjalną straż dla ochrony obu placówek. Straż miała całodobowo ochraniać zarówno radiowęzeł jak i drukarnię. Niezwłocznie ustalono, system wart i zasady wchodzenia i wychodzenia z obu placówek. Natomiast ruch personalny do i z radiowęzła, i drukarni został ograniczony do niezbędnego minimum i w obszarze tym mogli się poruszać tylko strajkujący, wyposażeni w specjalne przepustki z podpisem tylko i wyłącznie Andrzeja Kołodzieja.

Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia – służba Bezpieczeństwa przeciwko Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia
Materiały drukowane w Gdyni trafiały wszędzie w Polsce. Pociągami były rozwożone wzdłuż szlaków kolejowych. Wnet cała Polska wiedziała to, o czym władza za wszelką cenę nie chciała poinformować resztę kraju, czyli o sytuacji na wybrzeżu.
Oto kopia donosu – „Informacji” Tajnego współpracownika „Robert” z dnia 20.08.1980 r. o sytuacji w wolnej Drukarni Stoczni Gdynia, o drukarzach i wyposażeniu drukarni, tzw. „Robert” opisuje tu również sytuację, w której udało mu się celowo uszkodzić maszynę drukarską, przez co znacznie spadła wydajność druku.
Gdy sprawa drukowania ulotek w Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia przestała być tajemnicą, to okazało się, iż odwiedzający swoich krewnych (mężów, braci, kuzynów, a niekiedy i sąsiadów) nie tylko ich wspierali, ale przynosili żywność, papierosy, a przede wszystkim przynosili słowa otuchy i wsparcia (stąd tytuł ulotki wydanej w ilości 700 000 razy pt. ‘WYTRZYMAMY” Zatem zdecydowana większość odwiedzających dawała jasno do zrozumienia, iż b. chętnie będą kurierami w rozprowadzaniu „bibuły”. Tak więc, mimo usilnych działań tajniaków, SB i milicji, w całym Trójmieście pokazywały się wszelkiego rodzaju ulotki.
Szczytem pomysłowości, było rozkładanie ulotek na dachach autobusów i trolejbusów miejskich w Gdyni. Gdy upatrzony środek lokomocji zatrzymywał się na przystanku grupka chłopców wrzucała na dach ulotki. Gdy autobus czy trolejbus ruszył, to pęd powietrza roznosił ulotki po ulicy i każdy, kto miał ochotę, mógł zabrać ze sobą tyle ulotek, ile zdołał zebrać. Dalej te ulotki były roznoszone wśród znajomych, rozkładane na klatkach schodowych lub wręcz wrzucano je do indywidualnych skrzynek na listy. Symbioza mieszkańców Gdyni i przyjezdnych z okolicznych miejscowości ze strajkującymi była pełna!

Operacja SB „Wieczorek” przeciwko strajkującym w Gdyni
Notatka Służby Bezpieczeństwa z 22 sierpnia 1980 roku, przygotowana na podstawie informacji przekazanych przez tajnego współpracownika SB o pseudonimie „Rybak”, dotyczyła przygotowań do obrony Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia podczas strajku sierpniowego 1980. Co istotne, strajkujący w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni dowiedzieli się wcześniej z podsłuchanych rozmów telefonicznych dyrekcji o planowanym ataku SB oraz Milicji Obywatelskiej na drukarnię i radiowęzeł. W rezultacie natychmiast rozpoczęto przygotowania do obrony tych obiektów. Co więcej, operacja prowadzona przez Służbę Bezpieczeństwa otrzymała kryptonim „Wieczorek”.
Kilka dni później tajny współpracownik „Rybak”, czyli Paweł Mikłasz – drukarz oraz działacz opozycyjny przybyły z Warszawy – przekazywał SB szczegółowe informacje o działalności Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia. Według donosu podstawą poligrafii strajkowej była właśnie drukarnia w Stoczni Gdynia, gdzie pracowały maszyny typograficzne, offset oraz nowoczesne urządzenia kopiujące. Dodatkowo drukarnia posiadała jeszcze duże zapasy papieru, dzięki czemu mogła działać bez przerwy.
Ponadto SB ustaliła, że Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia wydrukowała już około miliona egzemplarzy ulotek Solidarności oraz „Strajkowego Biuletynu Informacyjnego Stoczni Gdynia”. Dzięki temu materiały informacyjne trafiały nie tylko do mieszkańców Trójmiasta, ale również do innych miast Polski. W efekcie ulotki i komunikaty strajkowe przełamywały blokadę informacyjną PRL, a jednocześnie wspierały rozwój strajków sierpniowych 1980 roku w całym kraju.


Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia: druk, kolportaż i informacyjna walka z PRL
Według Andrzeja Kołodzieja podczas strajku sierpniowego 1980 w Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia wydrukowano łącznie około dwóch milionów ulotek Solidarności. Co więcej, największy nakład osiągnęła ulotka „Mieszkańcy Trójmiasta” z hasłem „Wytrzymamy”, którą wydrukowano w liczbie około 700 tysięcy egzemplarzy. Tak ogromna produkcja wymagała jednak dużych ilości papieru, dlatego Komitet Strajkowy nieustannie starał się uzupełniać zapasy. W rezultacie strajkujący przejęli między innymi 100 ryz papieru z jednego z magazynów Stoczni Gdynia.
Jednocześnie praca w Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia trwała praktycznie bez przerwy – zarówno w dzień, jak i w nocy. Co istotne, nawet tajni współpracownicy SB przyznawali, że osoby drukujące ulotki były skrajnie wyczerpane. Mimo zmęczenia drukarze oraz działacze Solidarności kontynuowali jednak druk materiałów informacyjnych, ponieważ zdawali sobie sprawę z ogromnego znaczenia Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia dla strajku sierpniowego 1980.
Ponadto ogromne znaczenie miał nie tylko sam nakład ulotek Solidarności, ale również ich zasięg. Według Andrzeja Kołodzieja ulotki z podpisem „Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia” trafiały początkowo do strajkujących zakładów Trójmiasta, a następnie docierały do kolejnych miast w całej Polsce. Co więcej, kolportażem zajmowali się nie tylko stoczniowcy, ale także mieszkańcy Gdyni, rodziny robotników, przypadkowi przechodnie oraz specjalni łącznicy.
Dzięki temu ulotki Solidarności i komunikaty strajkowe były przewożone samochodami, pociągami, karetkami pogotowia, a nawet wózkami dziecięcymi czy holownikami morskimi. W efekcie informacje drukowane przez Wolną Drukarnię Stoczni Gdynia skutecznie przełamywały blokadę informacyjną PRL i przyczyniały się do rozszerzania strajków sierpniowych 1980 roku na kolejne miasta Polski.
Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia – podsumowanie:
Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia (WDSG) odegrała kluczową, pionierską rolę w czasie strajków w sierpniu 1980 roku, stając się głównym ośrodkiem poligraficznym dla strajkujących zakładów na całym Wybrzeżu, a w pierwszej fazie protestu – jedynym tak aktywnym centrum informacyjnym. Dzięki niej przełamano blokadę informacyjną władz komunistycznych, drukując i kolportując łącznie około 2 milionów ulotek.
Główne aspekty znaczenia Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia:
- Pionierska działalność Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia podczas strajku 1980. Już pierwszego dnia strajku w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, 15 sierpnia 1980 roku, strajkujący przejęli zakładową drukarnię oraz radiowęzeł, tworząc słynną Wolną Drukarnię Stoczni Gdynia (WDSG). Była to jedna z najważniejszych decyzji podjętych podczas strajku sierpniowego 1980. W przeciwieństwie do Stoczni Gdańskiej, gdzie początkowo nie zdecydowano się na siłowe przejęcie drukarni, w Gdyni działano natychmiastowo i zdecydowanie.
- Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia jako centrum poligrafii strajkowej. Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia szybko stała się głównym centrum poligrafii strajkowej w Trójmieście. Dzięki nowoczesnym maszynom drukarskim, offsetowi i urządzeniom powielającym możliwa była masowa produkcja ulotek, komunikatów i materiałów informacyjnych dla strajkujących zakładów pracy. Materiały drukowane przez Wolną Drukarnię Stoczni Gdynia trafiały nie tylko do mieszkańców Gdyni i Trójmiasta, ale również do dziennikarzy zagranicznych obecnych podczas festiwalu w Sopocie.
- Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia przełamała blokadę informacyjną PRL. W czasach całkowitej kontroli mediów przez władze PRL Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia odegrała kluczową rolę w przełamaniu blokady informacyjnej. Ulotki drukowane w WDSG informowały społeczeństwo o przebiegu strajku, postulatach robotników oraz sytuacji w innych zakładach pracy. Najbardziej znana ulotka „Mieszkańcy Trójmiasta!” została wydrukowana w nakładzie około 700 tysięcy egzemplarzy. Drukarnia współpracowała z Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym w Gdańsku, któremu przewodniczył Lech Wałęsa.
Znaczenie Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia podczas Sierpnia 1980
- Ulotki z Gdyni docierały do całej Polski. Ulotki i materiały informacyjne przygotowywane przez Wolną Drukarnię Stoczni Gdynia były kolportowane daleko poza Trójmiasto. Trafiały do Warszawy, Wrocławia, Poznania, Szczecina i innych miast Polski. Dzięki temu informacje o strajku sierpniowym 1980 rozprzestrzeniały się po całym kraju, wzmacniając kolejne protesty i budując solidarność społeczną.
- Andrzej Kołodziej i Andrzej Butkiewicz organizatorami Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia. Jednym z głównych organizatorów Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia był Andrzej Butkiewicz, związany z Wolnymi Związkami Zawodowymi. Maszyny drukarskie uruchomił Zygmunt Sabatowski ze Spółdzielni Drukarskiej „NOWATOR” w Gdyni. Nad bezpieczeństwem drukarni czuwali specjalnie wyznaczeni stoczniowcy, a Andrzej Kołodziej osobiście nadzorował system przepustek i ochrony drukarni oraz radiowęzła.
- Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia pod stałą obserwacją SB. Działalność Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia była stale obserwowana przez Służbę Bezpieczeństwa. Tajni współpracownicy SB regularnie przekazywali informacje o pracy drukarni do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Pomimo inwigilacji i prób przejęcia drukarni przez SB, WDSG działała skutecznie aż do podpisania Porozumień Sierpniowych.
- Znaczenie Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia dla zwycięstwa Solidarności. Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia była jednym z najważniejszych ośrodków informacyjnych podczas strajków sierpniowych 1980 roku. Wydrukowano w niej około dwóch milionów ulotek, które odegrały ogromną rolę w organizacji protestów i przełamaniu komunistycznej propagandy PRL. Bez działalności Wolnej Drukarni Stoczni Gdynia sukces strajków sierpniowych i powstanie Solidarności mogły wyglądać zupełnie inaczej.
Dla e-muzeum opracował Edmund Piór (inż.); w kwietniu 2026 r.
