Strona główna1.2.2. Ludzie StoczniLudzie Stoczni: Niezłomny kapelan „Solidarności” – ks. Hilary Jastak

Ludzie Stoczni: Niezłomny kapelan „Solidarności” – ks. Hilary Jastak

Ludzie Stoczni: Ks. dr Hilary Jastak – Honorowy Stoczniowiec i pierwszy kapelan „Solidarności”

Ludzie Stoczni - Hilary Jastak

Ks. prałat dr Hilary Jastak, proboszcz parafii pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa (NSPJ) mieszczącej się w Gdyni przy ul. (jak na ironię) 22 Lipca 46 , przeszedł do historii jako charyzmatyczny duchowny, pierwszy kapelan „Solidarności” oraz Honorowy Obywatel Gdyni i Kościerzyny. „Tak żyłem wśród was, że nie wstydziłbym się wśród was pozostać nadal” – mówił o sobie ten niezłomny przyjaciel stoczniowców, gdynian i Kaszubów.

Wstęp: Sierpień 1980 i strach przed powtórką Grudnia ’70

Jak wszyscy pamiętamy, 15 sierpnia 1980 roku w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni wybuchł strajk, którym kierował Andrzej Kołodziej (od dwóch dni pracownik Wydziału K-3). Młodsza część załogi bez zastrzeżeń przyłączyła się do protestu, stając się siłą napędową jego pierwszych dni. Z kolei starsi pracownicy, pamiętający tragiczne wydarzenia Grudnia ’70, a w szczególności „Czarny Czwartek” (17 grudnia 1970 r.), przyjęli wieść o strajku z wielką obawą. Poważnie bali się powtórzenia krwawego scenariusza, w którym zginęło wielu ich kolegów, współpracowników, uczniów oraz mieszkańców miasta.

Oficjalnie w Gdyni zginęło wówczas 48 osób, jednak do dziś prawdziwa liczba ofiar pozostaje nieznana. Znawcy pilnie obserwujący tamte wydarzenia – opierając się m.in. na relacjach duchownych uczestniczących w nocnych pochówkach – szacują, że śmierć w całej Polsce mogła dotknąć około 700 osób. Nikogo więc nie powinno dziwić, że sporej części załogi stoczni oraz mieszkańcom Gdyni towarzyszył wtedy paraliżujący strach przed ponownym rozlewem krwi.

W tej napiętej sytuacji organizatorzy strajku postanowili szukać wsparcia duchowego. Uznali, że msza święta na terenie stoczni pozwoli uspokoić skołatane nerwy, przyniesie stoczniowcom moralne oparcie i tchnie w ich serca optymizm, płynący od najwyższego autorytetu, jakim był wówczas Kościół katolicki w Polsce, wspierany przez papieża Polaka, Jana Pawła II.

Delegacja stoczniowców u ks. Hilarego Jastaka

Dnia 16 sierpnia 1980 roku delegacja gdyńskiej stoczni pod przewodnictwem Krzysztofa Jankowskiego udała się do ks. prałata Hilarego Jastaka z prośbą o odprawienie w niedzielę mszy świętej dla strajkujących robotników. Stoczniowcy zaproponowali, by liturgia odbyła się bezpośrednio na terenie zakładu, zobowiązując się do przygotowania ołtarza, dekoracji oraz nagłośnienia. Spodziewano się obecności co najmniej 5000 pracowników wewnątrz stoczni oraz rzesz mieszkańców i robotników z innych zakładów tuż za jej bramą.

Ludzie Stoczni - Hilary Jastak
Notatka własna sporządzona przez ks. prałata Hilarego Jastaka po spotkaniu ze stoczniowcami w dniu 16.08.1980 r., proszącymi o odprawienie mszy św. na terenie Stoczni im. „Komuny Paryskiej” w Gdyni.

Ksiądz prałat zadumał się i po chwili wyraził zgodę. Poprosił jednak delegatów, by zgodnie z prawem kanonicznym uzgodnili tę sprawę z proboszczem parafii o.o. redemptorystów, na której terenie znajdowała się stocznia.

Wizyta u redemptorystów zakończyła się jednak niepowodzeniem. Po godzinie 16:00 delegaci otrzymali odpowiedź odmowną. Wynikało to stąd, że parafia oczekiwała wówczas od władz miasta na kluczową zgodę na budowę czteropiętrowego budynku na potrzeby zgromadzenia. Prezydent Gdyni Jan Krzeczkowski wprost zagroził proboszczowi o. Edwardowi Rybie cofnięciem tego pozwolenia, jeśli ten podejmie się posługi dla strajkujących, których włodarz nazwał „sabotażystami”. Kolejna próba podjęta przez robotników w parafii Najświętszej Maryi Panny przy ul. Świętojańskiej również się nie udała – tam w ogóle nie chciano rozmawiać z delegacją.

Po godzinie 17:00 stoczniowcy ze smutkiem wrócili do ks. Jastaka. Ten, widząc sytuację, bez wahania podtrzymał swoją gotowość. Ustalono, że nabożeństwo zostanie odprawione o godzinie 11:00 jako tradycyjna niedzielna suma – najważniejsza msza dnia. Kapłan poprosił jedynie o pomoc w transporcie, jako że komunikacja miejska do stoczni wówczas nie docierała.

Odprawienie mszy św. w socjalistycznym zakładzie pracy, nad którego ideologicznym obliczem czuwały zastępy partyjnych dygnitarzy, było czynem niewyobrażalnym. Władze polityczne poczuły się śmiertelnie zagrożone – 35 lat komunistycznej indoktrynacji „klasy robotniczej” legło w gruzach. Ks. Hilary Jastak doskonale zdawał sobie sprawę z ryzyka, notując później:

„Oficjalnie władza w tej kwestii była nieprzejednana i gotowa na wszystko. Surowo zakazano odprawiania Mszy Świętej i jakichkolwiek innych nabożeństw w strajkujących zakładach”.

Podczas gdy wielu innych duchownych podchodziło do pomysłu z rezerwą, obawiając się brutalnych konsekwencji i szykan, ks. Jastak tłumaczył robotnikom:

„Kapłan Kościoła katolickiego takiej posługi odmówić nie może. (…) Ja nie pytałem o pozwolenie żadnej władzy państwowej, bo władzą był już wówczas Komitet Strajkowy, a nie miejski czy wojewódzki… Do dziś dziękuję Bogu za danie mi tej łaski”.

Za tę niezwykłą odwagę i całkowity brak strachu przed aparatem władzy, stoczniowcy oraz mieszkańcy Gdyni pokochali go bezgranicznie.

Historyczna msza święta w Stoczni im. Komuny Paryskiej (17.08.1980 r.)

Niedziela 17 sierpnia 1980 roku zapisała się w historii jako dzień, w którym odprawiono pierwszą mszę świętą na terenie strajkującego zakładu w bloku państw komunistycznych. Oprawa tego wydarzenia była niezwykła. Do liturgii grała stoczniowa orkiestra dęta. Widok muzyków zapierał dech w piersiach – robotnicy grali w swoich roboczych ubraniach, nierzadko przypominających łachmany. Strajku nikt wcześniej nie planował, więc ich odświętne mundury zostały w domach, ale instrumenty były na miejscu w stoczni, co pozwoliło im dać z siebie wszystko dla zgromadzonych.

Wewnątrz zakładu zgromadziło się ponad 6000 stoczniowców, a za bramą stały nieprzeliczone tłumy mieszkańców. Ludzie zajmowali torowiska prowadzące do portu aż do ulicy Czechosłowackiej.

Gdy ks. Jastak zmierzał do stoczni, jego samochód został zatrzymany przez kordon Milicji Obywatelskiej. Kapłan, trzymając w rękach Najświętszy Sakrament, ani na chwilę się nie zawahał – ruszył pewnym krokiem wprost na milicjantów. Funkcjonariusze zdębieli; niektórzy z nich uklękli, a ksiądz przeszedł przez kordon niezatrzymywany przez nikogo.

Ta msza święta stała się głębokim przełomem duchowym. Trudno opisać słowami emocje, wzruszenie i szloch ludzi stojących po obu stronach stoczniowej bramy. Wypowiedziane przez ks. Hilarego słowa o przyrodzonych prawach każdego człowieka – prawie do godności, uczciwej pracy i sprawiedliwej płacy – dosłownie przeorały świadomość słuchaczy. Robotnicy uwierzyli, że ich walka jest słuszna. Msza scementowała strajkujących z mieszkańcami, rozładowała dotychczasowe napięcie i wlała w serca nowego ducha walki.

W pamiętnej homilii ks. Jastak mówił m.in.:

„Uważam sobie za łaskę Opatrzności Bożej, że mogę dzisiaj sprawować Ofiarę Najświętszą wśród Was, ukochani Bracia i Siostry, którzy tak rozważnie, dostojnie i spokojnie bronicie prawdy i niezbywalnego prawa człowieka – o czym głosił Ojciec Święty, Jan Paweł II w Warszawie pod krzyżem na Placu Zwycięstwa w roku ubiegłym, w czasie swej pielgrzymki w Ojczyźnie”.

„Wszystkie normy prawa przemawiają za Wami, za Waszą postawą i słusznymi postulatami. Nikt nie może zaprzeczyć, że działanie Wasze zostało podjęte w trosce o przyszłość kraju, o jego suwerenność, wolność słowa, myśli, wyznania, że kierujecie się uczciwymi i najlepszymi intencjami, zasługującymi na poparcie i szacunek. Kto Was podejrzewa albo twierdzi, że nie kierujecie się uczciwością i dobrymi intencjami, ten jest oszczercą”.

Z uwagi na wyjątkowe okoliczności, podobnie jak w warunkach wojennych, proboszcz udzielił wiernym absolucji – powszechnego rozgrzeszenia:

„W moim przekonaniu kapłańskim Wasza formacja duchowa jest w tej sytuacji tak gorąca i dostojna, że możecie po spowiedzi powszechnej przystąpić do Stołu Pańskiego”.

Po tej mszy (oraz kolejnej, odprawionej o 13:00 w Porcie Gdyńskim dla łącznie 12 000 ludzi) , każdy uczestnik zyskał niezłomną pewność co do zasadności protestu o lepszy byt. Fakt ten odnotowała w swoich tajnych materiałach Służba Bezpieczeństwa, pisząc z niepokojem:

„Ks. Jastak w SKP i w porcie gdyńskim w swoim kazaniu zawarł akcenty niesprzyjające rozładowaniu napięcia sytuacji w Trójmieście. W kazaniu twierdził, iż akceptuje formę, w jakiej robotnicy domagają się swoich praw. Nawoływał do jedności, podkreślając, że robotnicy walczą o słuszną sprawę”.

W odpowiedzi na te podniosłe chwile poczta strajkowa wydała okolicznościową pieczątkę z hasłem: „Boże miej w opiece stoczniowców”.

Ludzie Stoczni - Hilary Jastak
Pieczątka „Boże miej w opiece stoczniowców” (fotka ze zbiorów M. Orłowski/R. Stegart)
Ludzie Stoczni - Hilary Jastak
Ołtarz zbudowany do odprawienia mszy św. w Stoczni

Szykany, tajna pomoc i symbolika stoczniowego krzyża

Reakcja władz kościelnych i państwowych była natychmiastowa. Po powrocie ze stoczni kuria zakazała ks. Jastakowi odprawiania mszy poza własną parafią, a biskup groził mu nawet sądem kościelnym i usunięciem ze stanu duchownego. Kapłan był nieustannie inwigilowany przez SB, a na plebanii pojawiali się nasyłani księża z kurii. Mimo tych potężnych nacisków ks. Jastak twardo oznajmił swoim przyjaciołom:

„Jestem gotów zrezygnować z wszelkich honorów, niż zrezygnować ze swoich poglądów i zdradzić sprawę, którą uznaję za całkowicie słuszną!”.

Na plebanii kościoła NSPJ natychmiast zorganizowano prężne centrum pomocy. Roznoszono tam ulotki i przesyłki spływające ze stoczniowej poczty, ale przede wszystkim koordynowano pomoc materialną dla rodzin represjonowanych robotników. Fundusze na ten cel zbierano bezpośrednio przy bramach strajkujących zakładów Gdyni, a ks. Hilary sumiennie rozdzielał je najbardziej potrzebującym.

Sami stoczniowcy uznali drewniany krzyż, przy którym modlili się 17 sierpnia, za relikwię. 24 sierpnia 1980 roku przenieśli go w uroczystej procesji do kościoła NSPJ, gdzie stanął obok ołtarza. Na terenie stoczni robotnicy postawili w jego miejsce większy, stalowy krzyż, a codzienne nabożeństwa – wobec zakazu nałożonego na ks. Jastaka – z równą pasją i porywającymi kazaniami prowadził o. Edward Ryba.

Gdy pod koniec sierpnia reżimowa telewizja wyemitowała zmanipulowane przemówienie prymasa Stefana Wyszyńskiego, mające nakłonić robotników do powrotu do pracy, w stoczni zapanowało poczucie opuszczenia przez Kościół. Ks. Jastak błyskawicznie zorganizował delegację, która udała się osobiście do prymasa. Przywieziono stamtąd prawdziwy, pełny tekst homilii oraz oficjalne stanowisko Episkopatu popierające postulaty. Wolna Drukarnia Stoczni Gdynia natychmiast powieliła dokument w tysiącach egzemplarzy, co uratowało strajk i diametralnie zmieniło pozycję negocjacyjną robotników.

Bogaty życiorys syna ziemi kaszubskiej

Niezłomność ks. Hilarego Jastaka nie wzięła się znikąd – ukształtowało go trudne i pracowite życie. Urodził się 3 kwietnia 1914 roku w Kościerzynie jako trzynaste z szesnaściorga rodzeństwa w rodzinie Jakuba i Marii Jastaków. Ojciec był szanowanym działaczem społecznym, patriotą i burmistrzem Kościerzyny.

Po ukończeniu gimnazjum w Chełmnie Hilary wstąpił w 1934 roku do Wyższego Seminarium Duchownego w Pelplinie. Wybuch II wojny światowej brutalnie przerwał jego naukę – pelplińskie seminarium zostało zajęte przez hitlerowców, a profesorów w większości wymordowano. Hilary cudem uniknął śmierci, nie rejestrując się na niemieckiej liście do eksterminacji. Ukrywał się, pracował jako ogrodnik, a tajne studia dokończył w Warszawie, gdzie 7 czerwca 1941 roku przyjął święcenia kapłańskie. Podczas okupacji współpracował z oddziałami Armii Krajowej oraz Szarych Szeregów, ucząc młodzież na tajnych kompletach.

Od 1 stycznia 1946 roku na stałe związał się z Gdynią, zostając dyrektorem prężnie działającego oddziału Caritas. Z niesamowitym rozmachem organizował pomoc: dystrybuował dary z UNRRA, zakładał kuchnie ludowe dożywiające tysiące dzieci i dorosłych, otwierał sierocińce i domy starców. Ta niezależna działalność charytatywna rozwścieczyła komunistów. Likwidacja Caritasu, ciągłe rewizje, domiary podatkowe, a wreszcie brutalne aresztowanie i ponad dwumiesięczny pobyt w gdańskim więzieniu w 1950 roku były ceną, jaką przyszło mu zapłacić za wierność ideałom.

Jako proboszcz nowej parafii NSPJ z wielkim trudem, przy wsparciu oddanych wiernych, wzniósł nową świątynię, w której po tragedii Grudnia ’70 natychmiast zorganizował pomoc dla poszkodowanych rodzin oraz stworzył legendarną Kaplicę Portowców, Stoczniowców i Ludzi Morza. Pod koniec lat 70. jego mieszkanie stało się bezpieczną przystanią dla rodzącej się opozycji antykomunistycznej: Studenckich Komitetów „Solidarności”, Ruchu Młodej Polski oraz Wolnych Związków Zawodowych.

Podsumowanie i pamięć w e-Muzeum Stoczni

Ks. Hilary Jastak przeszedł na emeryturę w 1984 roku, do końca swoich dni pozostając dumnym Kaszubą i patriotą, powtarzającym słowa: „Nie ma Kaszëb bez Polonii, a bez Kaszëb Polśczi”. Często podpisywał oficjalne pisma formułą: „Syn ziemi kaszubskiej, prześladowany przez hitlerowców, nękany przez komunistów”. W wolnej Polsce został awansowany do stopnia komandora Marynarki Wojennej i majora Wojska Polskiego, a w 1995 roku prezydent Lech Wałęsa odznaczył go Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Zmarł 17 stycznia 2000 roku i spoczął przy kościele, który sam wzniósł. Każdy uczestnik tamtych pamiętnych strajków nigdy nie zapomni kapłana, który swoim słowem zniweczył strach przed czołgami i milicją. Aby dać świadectwo prawdzie o tym wielkim człowieku, wspomnienia te zostają trwale wniesione do zasobów e-Muzeum Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni.

Galeria pamiątkowa

Ludzie Stoczni - Hilary Jastak
Ludzie Stoczni - Hilary Jastak
Ludzie Stoczni - Hilary Jastak
Ks. Hilary Jastak otrzymuje Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Po lewej stronie fotografii p. Franciszka Cegielska Prezydent Gdyni.(fotka Domena publiczna)
Ludzie Stoczni - Hilary Jastak
Fotki przedstawiają chwilę, w której ks. prałat Hilary Jastak otrzymuje odznaczenia państwowe za swoją wybitną działalność jako kapłan Solidarności i gdynianin. Po lewej stronie fotografii (w okularach) p. Adamowicz Prezydent Gdańska, zaś pomiędzy kapłanem, a osobą przypinającą odznaczenie widać p. Franciszkę Cegielską Prezydent Gdyni.
Ludzie Stoczni - Hilary Jastak
Ksiądz Hilary Jastak zmarł w roku 2000. Oto fotografia z ceremonii pożegnania tego niezwykłego kapłana przez stoczniowców, gdynian i Kaszubów.
Ludzie Stoczni - Hilary Jastak
Ostatni list księdza Hilarego Jastaka do władz Gdyni, w którym dziękuje Gdyni za wszelkie dowody oddania i miłości
Ludzie Stoczni - Hilary Jastak
Pomnik ks. Jastaka – zbudowany z inicjatywy Fundacji Pomorskiej Inicjatywy Historycznej pod kierownictwem Andrzeja Kołodzieja

Autor opracowania: inż. Edmund Piór, Gdynia marzec 2026 r.

Najnowsze

Przeczytaj również

Ludzie Stoczni: Józef Szafraniec – Biografia i Przebieg Kariery

Ludzie Stoczni: Józef Szafraniec (Nr kontrolny: 62464) Dane osobowe i...

Ludzie Stoczni: Dr inż. Jan Cwynar – konstruktor Stoczni Gdynia

Ludzie Stoczni: Dr inż. Jan Cwynar – konstruktor, który...

Ludzie Stoczni: Marek Hedrych – bezpartyjny awans i stoczniowa pasja

Ludzie Stoczni: Marek Hedrych. Awansował bez partii i zyskał...