Relację w postaci pięciu części Video z uroczystej rocznicy upamiętniającej 100 – lecie powstania stoczni w Gdyni przedstawia Bogdan Lemke – pracownik Ośrodka Informacji Stoczni im. Komuny Paryskiej jak i Stoczni Gdynia S.A.
Szanowni Państwo!
Większość z nas zastanawia się nad tym, czym w istocie jest historia…tak!
Ta historia, którą sami doświadczamy na co dzień, nie zdając sobie sprawy, że w niej uczestniczymy…Ba! Tworzymy ją sami.
Zatem, gdyby się zastanowić, czy jest jakaś uniwersalna treść historii, dotyczącej firmy, w której przepracowaliśmy taki szmat czasu? (każdy z nas pracował w różnym czasie, na różnych stanowiskach).
Czy „ogląd” tego co widzieliśmy, odpowiada dokładnie temu, co widział i przeżywał każdy z nas?
Czy te same fakty, zdarzenia i sytuacje mogą być tak samo odbierane, interpretowane i widziane? Znamy przecież sytuacje w rodzinie, kiedy wywiąże się dyskusja o nas samych, o naszych rodzinach, to określone sytuacje są interpretowane prawie zawsze różnie.
To samo dotyczy dyskusji o zdarzeniach, które zasłyszeliśmy lub które przeczytaliśmy… one są zawsze indywidualizowane i w większości przypadków różnie odbierane i inaczej interpretowane.
Łatwo zatem zrozumieć, iż uczestnicząc poprzez swoją pracę w stoczni, każdy z nas był zatrudniony w niej w różnym czasie w jej bez, mała 100–letniej historii, na różnych stanowiskach, wypełniając na różne sposoby swe powinności (umowa o pracę).
Każdy z nas ma i miał swoje odczucia o wartości tej pracy, o środowisku, w którym się obracał, ma i miał kolegów i przyjaciół z którymi budował pewne relacje.
Niektórzy z nas zawiązali trwałe przyjaźnie, które funkcjonowały wiele, wiele lat, a przy były tak silne i trwałe, że tym środowisku wytworzono nie bez uzasadnienia termin „matka stocznia”, a termin ten oznaczał tylko jedno, byliśmy silnie związani emocjonalnie ze swoim środowiskiem pracy.
Wspólny trud i wysiłek w niej tworzył nici zrozumienia o tym, że wspólnie budowaliśmy swoje miejsce w świecie, w którym przyszło nam żyć, ale chyba mieliśmy i świadomość, że stocznia i my sami jesteśmy pewną wspólnotą, która, by się rozwijać – musi przeć naprzód!
To poczucie wspólnoty z czasem przekształciło się związki przyjacielskie i koleżeńskie, które pozwalały wtopić się bez reszty w środowisko związanym ze stocznią. Lata mijały, a niektóre przyjaźnie okazały się być tak trwałe i sile, iż dramat z likwidacji stoczni ich nie zniszczył! Przyjaźnie i stosunki koleżeńskie dalej trwają, umiemy z sobą rozmawiać, cieszyć się swoimi wspomnieniami o stoczni, odnajdywać nasze chwile chwały i satysfakcje z dobrze wykonanej pracy … jednym słowem jesteśmy z pracy w stoczni dumni, może nawet bardzo dumni.
Tak więc Ci, którzy mają tak silnie wykształcone poczucie związków z byłą już stocznią stanęli przed dylematem – zapomnieć o tym, co razem w stoczni przeżyliśmy?
Czy też mimo jej likwidacji uczynić coś, co pozwoli nam i naszym następcom pozostawić w opisie to, co nas wyróżniało wśród innych wspólnot zawodowych w środowisku gdyńskim.
Jest zatem zrozumiałym, iż ci, którzy przez całe swoje życie zawodowe i swój los związali ze stocznią, chcą pozostawić po sobie to, co jest najcenniejsze. A najcenniejszym są dokonania wszystkich stoczniowców, którzy pracowali w naszej firmie.
Dokonania te, to zbudowanie ponad 640 statków pełnomorskich, których poziom techniczny i poziom wyposażenia wnętrz dawał niezliczonym marynarzom stanowiącym ich załogi namiastkę życia domowego i to pod względem komfortu jaki doskonałego wyposażenia kabin marynarskich.
Statki te pływały i nadal pływając świadczą o profesjonalizmie zarówno projektantów jak i robotników, którzy tą piękną wizję projektów umieli wcielić w produkt końcowy jakim był każdy statek opuszczający stocznię.
To właśnie ta duma z naszych dokonań przemieniła się w myśl, by pozostawić po sobie coś, z czego każdy z nas może być dumny.
Tym coś są pamiątki w postaci obrazów – statki, które zbudowaliśmy, słowo pisane dotyczące opisów zdarzeń historycznych mających miejsce w stoczni, opowieści o ludziach, którzy swym niekonwencjonalnym dorobkiem podnosili na wyższy poziom zarówno technikę, technologię produkcji, organizację czy też procesy projektowania konstrukcję statków, czy też tworzyli zręby postępu technicznego stoczni projektując i budując coraz nowocześniejsze części produkcyjne stoczni.
Dla upamiętnienia tych dokonać powstaje e-muzeum.
Jego zadaniem jest zebrać i udokumentować jak najwięcej z naszego dorobku okrętowego, który z niemałym trudem realizowaliśmy przez tyle lat.
Tworzyliśmy nie tylko wyroby techniczne jakim były statki, ale daliśmy Polsce i światu coś znacznie bardziej wartościowego.
To w stoczni w Gdyni rodziła się w roku 1980 prawdziwa solidarność, zaś załoga stoczni pokazała światu determinację i organizację strajku w pamiętne dni Sierpnia roku 1980 w swoim poczuciu jedności w walce o swą przyszłość i przyszłość wszystkich ludzi pracy.
Mamy świadomość, że dotąd minął zbyt mały odcinek czasu, by ocenić wartość naszych dokonań dni sierpniowych.
Wykaże to późniejsza analiza bezinteresownych historyków, którym dojście do prawdy muszą dostarczyć m.in. te materiały, które my im zostawimy.
Dzisiaj z całą pewnością można stwierdzić, że każdy pracownik stoczni ma w jej funkcjonowaniu swój własny, niepowtarzalny wkład.
Dlatego też z taką dumą podkreślamy „BYŁEM STOCZNIOWCEM”.
Te dwa słowa zawsze podkreślały przywiązanie do firmy, do kolegów i koleżanek z pracy, większość których serdecznie z uśmiechem witaliśmy każdego ranka udając się do pracy, czy też wychodząc ze stoczni.
Duma była uzasadniona szczególnie wtedy, gdy otrzymywaliśmy informacje, które to miejsce w ŚWIECIE zajmowała nasza stocznia w rankingu stoczni na świecie. Dumni byliśmy również wtedy, gdy oddawaliśmy różnym armatorom, statki o szczególnym stopniu trudności, lub też takie, które były „kamieniami milowymi” w technicznym rozwoju Stoczni.
Czytając ten tekst i oglądając dołączone do niego filmy, które zostały nakręcone przez „nadwornego kamerzystę stoczni” p. Bogdana Lemke proszę zawsze pamiętać, iż historię tworzą zawsze zdarzenia, daty i ludzie.
Stąd też wszędzie tam, gdzie za ważnymi faktami, zdarzeniami stali ludzie, wspominamy ich takimi, jakimi byli w owym czasie. Wielu z nich niestety nie ma między nami. Ale jak powiedział p. Churchill „nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych”.
Tedy wspominajmy ich jak najczęściej….
Materiały filmowe udostępnione przy tym tekście są zaledwie małą częścią tego, co znajdziecie państwo
w zasobach powstającego w e-muzeum.
Dzisiaj jesteśmy na początku drogi. Liczymy na to, iż zapoznanie się z dostępnymi materiałami z e-muzeum spowoduje to, iż we własnych domach znajdziecie państwo materiały (opisy, fotografie itp. materiały), które powinny zostać przekazane dalszym pokoleniom!
Niniejszy tekst opracowałem na potrzeby powstającego
e-muzeum
inż. Edmund Piór
Relacje filmowe Bogdan Lemke
