Wojciech Żychski urodził się 11 października 1937 roku[1] w Pleszewie przy ul. Poznańskiej 16. Rodzice, Leonard i Jadwiga z domu Goelger nie mieli żadnych wcześniejszych związków z Pleszewem. Ojciec wywodzący się z rodziny rdzennych Kaszubów, po skończonych studiach medycznych w Poznaniu, wpierw na krótko założył praktykę lekarską w miejscowości Dobrzyca, a w 1939 r. przeniósł się do Pleszewa i podjął pracę jako lekarz ubezpieczalni społecznej i rejonu PKP.
Wówczas w mieście praktykowało poza nim tylko dwóch lekarzy – dr Jan Białasik i dr Ignacy Reiwer. Matka, pochodząca z Kresów Wschodnich w tym czasie była jeszcze studentką medycyny w Poznaniu, dyplom obroniła dopiero w 1939 roku.

Wojciech był drugim dzieckiem małżeństwa Żychskich. Pierwsze, 2 – letnia córka Halina (ur. 1935), zginęło tragicznie w maju 1937 roku w ogrodzie doktora Jana Białasika w Pleszewie przy ul. Sienkiewicza 21.
Wczesne lata dzieciństwa upłynęły Wojciechowi pod znakiem zawieruchy wojennej. Ojciec Leonard brał udział w kampanii wrześniowej z 70 pułkiem piechoty – w bitwie nad Bzurą i oblężeniu Warszawy.
Matka, uciekając przed Niemcami, zatrzymała się wraz z dziećmi – Wojciechem i nowonarodzoną córką Barbarą – w Warszawie w mieszkaniu niedaleko Placu Zbawiciela, gdzie szczęśliwie przeżyli oblężenie.
Rodzina na krótko powróciła do Pleszewa, jednak we wrześniu 1940 r. musiała ponownie uciekać – tym razem po ostrzeżeniu przez znajomych Niemców, że znalazła się na liście do wysiedlenia.
Żychscy wyjechali najpierw do Krakowa, a następnie osiedlili się pod Krakowem we wsi Sułkowice, powiat myślenicki. Leonard prowadził tam praktykę lekarską w gabinecie praktycznie w całości wywiezionym z Pleszewa, w czym pomogli mu pleszewscy kolejarze! 1 maja 1945 r. rodzina powróciła do Pleszewa, a 9 maja dołączył do niej ojciec, któremu udało się przeżyć obóz koncentracyjny Gross-Rosen.
Mimo trudnego dzieciństwa naznaczonego wojną, Wojciech wyrósł na sympatycznego i roztropnego młodzieńca o wszechstronnych zainteresowaniach, nie tylko technicznych.
Po ukończeniu szkoły podstawowej w 1950 r. został uczniem pleszewskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica. Ostatnie dwa lata w Liceum to, oprócz nauki i szachów pilne uczestnictwo w zajęciach prowadzonych przez Alojzego Haina w pracowni modelarstwa lotniczego, zorganizowanej pod patronatem profesora Józefa Wrocławka.
Budując od podstaw modele latające, uczestnicy zająć poznawali podstawowe tajniki drewna i metali, ręczną obróbkę tych materiałów, sporządzali rysunki elementów i szablony do wycinania, szkice montażowe, uczyli się wymiarować i odwzorować detale konstrukcyjne, dochodząc do procesu projektowania własnych konstrukcji.
Zapewne dzięki zajęciom w pracowni modelarskiej ukształtowało się w młodym Wojciechu zamiłowanie do projektowania i ugruntowała się w nim myśl o rozpoczęciu studiów z budownictwa okrętowego. Liceum ukończył w roku 1954.
W tym samym roku rozpoczął studia na Wydziale Budowy Okrętów Politechniki Gdańskiej.
Wojciech okazał się być bardzo pilnym i systematycznym studentem, co zauważyli wykładający na tym Wydziale profesorowie i zaproponowali jeszcze studentowi stanowisko młodszego asystenta w Katedrze Projektowania Okrętów.
Pracę tą zakończył wraz z ukończeniem studiów i uzyskaniem w 1961 roku dyplomem z tytułem mgr inż. Budownictwa Okrętowego.
W latach 1961 – 1975 pracował dla Polskich Linii Oceanicznych (PLO) w Gdyni, najpierw w Dziale Badań (do 1965 roku), by następnie rozpocząć pracę w Dziale Inwestycji przygotowującym i nadzorującym budowę nowych statków dla tego armatora.
W tym to okresie przez dwa lata pełnił ważną funkcję Inspektora Nadzoru armatorskiego w stoczniach duńskich, które realizowały nowe inwestycje (budowa nowych statków) na potrzeby PLO.
W latach 1975 – 2008 pracował w stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, później przemianowaną na Stocznię Gdynia S.A. jako Generalny Projektant statków budowanych przez stocznię. Wg Jego projektów zbudowano:
– dziesięć statków typu ro-ro dla ładunków tocznych,
– dwóch statków do przewozu pasażerów i samochodów (promy z serii B-494)
– czterdziestu ośmiu statków do przewozu kontenerów w ilości 1100 – 2000 TEU
– trzydziestu czterech statków do przewozu kontenerów w ilości 2600 – 6000 TEU
– dwudziestu siedmiu statków do przewozu samochodów w ilości od 5000 – 6000 sztuk.
Łącznie w okresie od marca 1975 do maja 2008 roku w Stoczni w Gdyni zbudowano sto dwadzieścia jeden statków, których generalnym projektantem był mgr inż. Wojciech Żychski. Zaznaczyć trzeba, że zaprojektowane przez W. Żychskiego statki cechowały się nowatorskimi rozwiązaniami technicznymi. Były one b. wysoko cenione przez armatorów jako statki najnowocześniejsze w swoich typach.
Dzięki umiejętnej pracy stoczniowców statki te były bezawaryjne i swoim właścicielom przynosiły chlubę i dawały godziwe zyski dzięki swej bezawaryjnej eksploatacji.
Statki budowane wg projektów inż. W. Żychskiego przynosiły chlubę polskiemu przemysłowi budowy statków. Sukcesy stoczni w Gdyni nierozerwalnie łączą się z Jego osobą, stąd też powszechnie w śród armatorów Jego statki były nazywane po prostu „WOJTKAMI”.
Najważniejszym uznaniem Jego dorobku technicznego w zakresie budowy okrętów było docenienie przez świat okrętowy konstrukcji jego statków, co miało odzwierciedlenie w przyznawanej przez Królewski Instytut Inżynierów Okrętowych (RINA) z Wielkiej Brytanii jednym z najważniejszych tytułów „Significant Ship of the Year”, które publikował prestiżowy periodyk pt. „NAVAL ARCHITECT” – nagrody „Statek Roku”. Tabela z tytułami nagrodzonych statków zamieszczona jest poniżej.
I wielkim autorytecie w świecie armatorskim i Towarzystw Klasyfikacyjnych było zapraszanie go do prac w Komitetach Technicznych wiodących Towarzystw Klasyfikacyjnych (Det Norske Veritas).
Inż. Wojciech Żychski cieszył się powszechnym uznaniem wśród stoczniowców, był kwintesencją uroku osobistego, życzliwości i człowiekiem o niebywale wysokiej kulturze osobistej.
[1] Szczegóły życiorysu W. Żychskiego zaczerpnąłem (za zgodą autorki) z Rocznika Pleszewskiego wyd. 2024 autorstwa p. Katarzyny Rutkowskiej.
Inne opinie o Wojtku Żychskim
„Generalny Projektant Wojciech Żychski był człowiekiem o bogatym doświadczeniu zawodowym i ogromnej wiedzy. Dzielił się nią chętnie z nami jako młodszymi kolegami oraz ze wszystkimi współpracownikami.
Projektowanie statków i nadzór nad ich budową jest procesem zespołowym. Pan Wojtek jako leader wypełniał swoją rolę znakomicie.
W przypadkach problemów technicznych, których w czasie naszej pracy nie brakowało, zawsze mogliśmy liczyć na jego pomoc.
Sama świadomość, że pan Wojtek jest obecny w pobliżu, dawała nam poczucie pewności siebie a problemy same się rozwiązywały. Motywował nas do zwiększenia wysiłku bardzo skutecznie, najczęściej dobrym słowem.
W sytuacjach, kiedy mieliśmy więcej czasu czarował nas opowieściami i trzeba podkreślić, że był wspaniałym „gawędziarzem”.
mgr inż. Anna Harańczyk (Główny Projektant) 27.02.2024
„…. Wojtek wprowadzał do projektów innowacyjne myśli techniczne.
Dzielił się swoją wiedzą z kolegami a jednocześnie korzystał z wiedzy i doświadczenia współpracowników.
Był osobą bardzo cenioną na forum międzynarodowym w Towarzystwach Klasyfikacyjnych, organizacjach morskich i u Armatorów.
Projekty różnych typów statków, w tym statków Wojtka, zdobywały prestiżowe tytuły „Significant Ship Of The Year”, przyznawane przez czasopismo „Naval Architect” i były dumą Stoczni.”
Mgr inż. Antoni Rylke (Generalny Projektant, Dyr. Techniczny Stoczni) 24.02.24
Wspomnienie inż. Edmunda Pióra – Głównego Technologa Budowy o mgr inż. Wojciechu Żychskim Generalnym Projektancie Statków z Stoczni im. „Komuny Paryskiej” w Gdyni przemianowanej później na Stocznię Gdynia S.A.
16 lutego 1978 roku objąłem stanowisko Głównego Technologa Budowy (wtedy to nazywało się: Główny Technolog Typu Statku). Przydzielono mnie do pomocy do p. inż. Zbyszka Przybylskiego, który pechowo, podczas pobytu w ramach nadzoru na statku upadł tak nieszczęśliwie, że złamał nogę, skutkiem czego nie mógł pełnić obowiązków Gł. Technologa przez ponad pół roku na przypisanym mu typie statku.
Tym przydzielonym (za inż. Przybylskiego) typem statku była seria B484 (Ro-rowców III-ciej generacji), których Generalnym Projektantem był mgr inż. Wojciech Żychski, zaś Głównym Konstruktorem mgr inż. Jan Babiński. Był to rok 1978, a więc rok, w którym poznałem na niwie zawodowej Wojtka Żychskiego.
Do moich obowiązków – jako Gł. Techn. Budowy – pracownika Szefostwa Technicznego, było przygotowanie Stoczni (w tym czasie im. „Komuny Paryskiej”) do opracowania i wdrożenia nowych procesów technologicznych, dla zupełnie nowego typu kadłuba statku, a przede wszystkim dla całkowicie nowych i zupełnie nieznanych w stoczni urządzeń typu RO-Ro (Rampy rufowej, furty zewnętrznej i furt wewnętrznych, wszelkiego rodzaju drzwi grodziowych i pokładów unoszonych).
Urządzenia te wraz z zupełnie nową konstrukcją kadłuba były w stoczni konstrukcjami nieznanymi i stanowiły dla wszystkich stoczniowców taki rodzaj nowości, iż o jej skali nie mieliśmy nawet wyobrażenia. Nowo projektowany statek krył w sobie nieznaną skalę nowatorskich rozwiązań również tych, które nie były urządzeniami typu Ro-Ro, a wcześniej w stoczni nieznanych.
Z racji zatem zakresu obowiązków służbowych zacząłem się zaznajamiać z konstrukcją statku, jego urządzeniami, wymaganiami, jakie miała spełniać konstrukcja zarówno kadłuba, a przede wszystkim wymaganiami jakie musiały spełniać urządzenia specjalistyczne typu Ro-Ro.
Wówczas to poznałem Wojtka jako wspaniałego Projektanta, mądrego i uroczego człowieka, który zawsze starał się rzetelnie odpowiadać na stawiane mu pytania odnoszące się do konstrukcji Jego statku. Wojtek miał wspaniałe poczucie humoru, które sytuowałbym na pograniczu dostojnego humoru angielskiego i lekkiego, niczym podmuch wiatru humoru francusko – hiszpańskiego.
Był wspaniałym rozmówcą. Ciekawostką było dla mnie to, że zawsze rozmówcy patrzył w oczy…. Dopiero później, kiedy zaprzyjaźniliśmy się, dowiedziałem się, że Wojtek miał pasję irydologa. Ja również zostałem poddany badaniu na tą okoliczność.
Dowiedziałem się przy tym, że ojciec Wojtka (lekarz) był irydologiem z zamiłowania, więc syn niezrażony sztuką budowy statków (zresztą jako wybitny inżynier – projektant) znajdywał czas na tak ciekawą dziedzinę działania.
Każdy, kto Go znał, może zaświadczyć, że Wojtek był Wielki nie tylko jako człowiek i inżynier. Ale Jego cechy osobowe, sposób bycia, komunikatywność lokowały Go do grupy ludzi z najwyższej, cywilizowanej półki. Miał w sobie coś, czego tak naprawdę mało kto ma!
Był mianowicie magnesem towarzyskim, umiał opowiadać o banalnie prostych rzeczach językiem prostym, trafiającym do słuchacza, umiejącym racjonalnie i niezwykle przystępnie tłumaczyć zawiłości sztuki projektowania okrętów w oparciu o wiedzę z zakresu teorii okrętu, lecz także miał olbrzymie doświadczenie praktyczne, gdyż był również pracownikiem Polskich Linii Oceanicznych, gdzie pracował w Dziale Nowych Inwestycji (stamtąd przybył do Stoczni).
Współpraca z Wojtkiem na każdym statku z serii miała swój rytuał. Otóż na większości statków przez Niego zaprojektowanych, Wojtek brał udział w próbach morskich, zawsze w tym samym celu !
Jego jedną z wielu pasji zawodowych był dobór napędu dla konstrukcji (kształtu) kadłuba. Jako ten, który opracowywał harmonogram prób morskich, zawsze wiedziałem jaki rodzaj badań Wojtek chciał przeprowadzać (oczywiście we współpracy z OHO (Ośrodek Hydrodynamiki Okrętu z Centrum Techniki Okrętowej w Gdańsku).
Moją rolą było umieszczenie w harmonogramie prób morskich koniecznych przebiegów na mili pomiarowej tyle razy, by osiągnąć absolutnie dokładny pomiar szybkości z jednoczesnym pomiarem zużycia paliwa przez silnik główny. Armatorom, dla których W.
Żychski te statki projektował zależało by dobór napędu był optymalny, co oznaczało, że przy określonej szybkości statku silnik główny miał zużywać jak najmniej paliwa. To zużycie obniżało się wtedy, gdy kształt kadłuba stawiał możliwie najmniejszy opór hydrodynamiczny. Właśnie te badania i dociekania W. Żychskiego odnoszące się do tej optymalizacji kształtu kadłuba i niskiego zużycia paliwa było Jego tzw. ‘konikiem”!
Najciekawsze były dyskusje Jego jako wyroczni w tych tematach z przedstawicielami Armatorów, które odbywały się w pomieszczeniu Komisji Zdawczej Statku.
Wojtek miał po prostu taką wiedzę, że przedstawicieli Armatorów zwalało to z nóg!
Jego doskonała znajomość angielskiego, pracowitość i olbrzymia ilość periodyków, które przychodziły do niego z całego świata, a które z wielką pasją czytał i studiował, porównując i konfrontując swoją wiedzę z zawartymi tam informacjami skrupulatnie wyrabiał sobie nie tylko pogląd na interesujące Go zagadnienia, ale też potrafił tak zdobywaną wiedzę porządkować i układać w głowie, iż dla specjalistów z którymi toczył dyskusje na interesujące Go rozmowy wydawało się, że W. Żychski ma po prostu tę wiedzę w głowie jakby odpowiednio zaszufladkowaną, dokładnie ułożoną i gotową w każdej chwili do jej użycia!
Zatem w każdej dyskusji Wojciecha z przedstawicielami armatorów wiedza ta pozwalała mu z niesłychaną łatwością w dokumentowaniu Jego wiedzy, a przy tym i logicznej artykulacji swoich przekonań.
Przezabawnie było wtedy, gdy niektórzy przedstawiciele armatorów w oparciu o swoją wiedzę o wybranych zagadnieniach z dziedziny budowy okrętów i/lub napędów okrętowych usiłowali Wojtkowi jakby „narzucać” swoją narrację dotyczącą zjawisk z dziedziny oporów kadłuba w wodzie, bądź też z obszarów hydrodynamiki okrętów.
Wojtek słuchał ich z uwagą i w skupieniu, aż nagle, delikatnie i uprzejmie przepraszał rozmówcę, brał do ręki kartkę papieru i poprzez szkice, rysunki był w stanie wykazać, iż wiedza przez nich prezentowana … była … no jakby lekko naciągana.
Sprawy takie zawsze znajdowały swój koniec w taki sposób, że po pewnym czasie Wojtek otrzymywał pisemne potwierdzenia swoich słów krytycznych wobec wcześniej poruszonych tematów. Nie pisałbym tutaj tego, gdybym nie był świadkiem rozmów i potem ich końca.
Zatem naprawdę trudno się dziwić, że Wojtek był wielkim autorytetem w swojej dziedzinie.
Przez wiele lat Armatorzy Jego statków pisali do Niego, opisując jak statki przez niego zaprojektowane i zbudowane rękami świetnych stoczniowców spisywały się w wieloletniej eksploatacji. Pisząc do Wojtka zadawali mnóstwo pytań dotyczących m.in. nowych, światowych trendów w światowym budownictwie okrętowym, Jego nowych projektów itp. Itd. Niektórzy tylko wiedzą, że Nazwisko Żychski w branży projektantów statków to niezwykłe wszechstronny Projektant i wielki autorytet w świecie.
Wojciech Żychski był także międzynarodowym ekspertem w zakresie projektowania zarówno samochodowców jak i kontenerowców…
Mało kto wie, że jeden statek z serii B-488 (projekt Wojtka Żychskiego) wziął udział w wojnie w Zatoce Perskiej stając się transportowcem sprzętu wojennego i to w zakresie ładunków stałych, tocznych jak i samych żołnierzy USA, w relacji porty USA, porty w Arabii Saudyjskiej. Kierownictwo US Navy bardzo wysoko oceniło konstrukcję jak i mobilność statku… Podano go jako wzorzec dla określonych ładunków (sprzęt wojenny) i przeznaczenia.

Długość statku Lc = 147,60 m;
Szerokość B = 23,50 m;
Wysokość H = 14, 90 m;
Zanurzenie T = 6,80 m;
Nośność 7372 t.
Pojemność brutto 15 400 RT;
Poj. ładowni 2 000 m3;
Ładowność kontener. 400 TEU
Napęd główny: 2 silniki spalinowe Zgoda – Sulzer typu 6ZL40/48; o mocy 2 x 4200 KM (2 x 3198 kW; przy 530 obr/min; pozwalał osiągnąć prędkość 28,00 km/h (15,15 węzłów). Statek posiadał napęd dwuśrubowy, śruby miały ruchome (sterowane hydraulicznie) płaty. Każdy silnik przekazywał napęd na wał śrubowy poprzez przekładnię redukcyjną, która sprzęgnięta była z prądnicą wałową, produkowałą w czasie rejsu prąd dla całego statku. Obie prądnice (produkcji zakładów „DOLMEL” Wrocław) pracowały przemiennie.
Gdy jedna była załączona do pracy, druga znajdowała się w tzw. „stand by”, co znaczy, iż w przypadku awarii, i/lub nawet przypadkowego wyłączenia, prądnica znajdująca się w „stand by” niezwłocznie przejmowała wytwarzanie prądu dla całego statku. Całość przesterowania pracy obu prądnic odbywała się na drodze automatycznej. Była i druga możliwość, iż w przypadku awarii prądnicy wałowej.
W przypadku zaniku napięcia na niej automatyka mogła uruchomić agregat prądotwórczy z elektrowni statkowej.
Czas przełączenia wynosił 7 sekund! O wyborze opcji, która prądnica mogła przejmować produkcję prądu elektrycznego decydował Starszy Mechanik, biorąc pod uwagę „kondycję” każdej prądnicy i czas ich sumarycznej pracy, by każda z nich przepracowywała taki sam czas pracy – równomierność stopnia ich zużycia.

Edmund Piór Główny Technolog Budowy, Stocznia Gdynia S.A. Gdynia 24 lipca 2014r.
“Z Wojtkiem współpracowałem przez wiele serii statków; poczynając od serii B-484/1-3. B-488/1-5, serie: 8168, 8213 (samochodowce) tj. od roku 1978 aż do roku 2003, kiedy to mając 49 lat pracy zawodowej przeszedłem na emeryturę.“
.
“Cała praca Wojtka Żychskiego daje o Nim jak najlepsze świadectwo! Szkoda, że Tacy odchodzą!”
A nam żywym pozostaje po raz kolejny powiedzieć:
WOJTKU ! NIE UMIERA TEN, KTO TRWA W PAMIĘCI ŻYWYCH !



Fotografie typów statków
Zaprojektowanych przez mgr inż. Wojciecha Żychskiego: (ułożone wg dat budowy – statki wyróżnione w tabeli powyżej.

name : CMBT ENCOUNTER
Type series : Container vessel 1100 TEU – 8125/6
General Designer : mgr inż. Wojciech Żychski
mgr inż. Kazimierz Łapiński.

name : NADIR
Type series : Container vessel 1600 TEU – 8138/1
General Designer : mgr inż. Wojciech Żychski.

name : PEGASUS
Type series : Container vessel 1850 TEU – 8138/5
General Designer : mgr inż. Wojciech Żychski.

name : ELBWOLF
Type series : Container vessel 2700 TEU – 8184/1
General Designer : mgr inż. Wojciech Żychski.

name : CRYSTAL RAY
Type series : Ro-Ro car carrier 8168/3; 6000 cars
General Designer : mgr inż. Wojciech Żychski.

name : CSCL GENOA/BRAVO
Type series : Container vessel 2670 TEU 8200/1
General Designer : mgr inż. Wojciech Żychski.

name : WESTERMOOR
Type series : Container vessel 2670 TEU 8230/1
General Designer : mgr inż. Wojciech Żychski.

name : AMARANTA/NORASIA ENTERPRISE
Type series : Container vessel 4444 TEU 8234/2
General Designer : mgr inż. Wojciech Żychski.

name : ELBE HIGHWAY
Type series : Ro-Ro car carrier 2130 PCTC 8245/1
General Designer : mgr inż. Wojciech Żychski.

name : CHARLOTTE WULFF/ MAERSK DIADEMA
Type series : Container vessel 4546 TEU 8276/1
General Designer : mgr inż. Wojciech Żychski.

name : GRACEFUL LEADER
Type series : Ro-Ro car carrier 8168/18; 6000 cars
General Designer : mgr inż. Wojciech Żychski.
Poniżej przedstawiam statki zaprojektowane przez mgr inż. Wojciecha Żychskiego, które nie otrzymały nagród międzynarodowych, ale skala nowości zastosowanych na tych statkach była prawdziwym wyzwaniem dla stoczniowców, a to ze względu na ilość zastosowanych nowatorskich rozwiązań konstrukcyjnych z którymi stocznia dotąd się nie spotkała.


Name : EL VENIZELOS pod grecką banderą u armatora „ANEK LINES) (seria statków o symbolu budowy B-494 wg projektu mgr inż. Wojciecha Żychskiego; prom pasażersko-samochodowy. Statek ten (B-494/3) został jako nieukończony sprzedany armatorowi greckiemu, który go dokończył i eksploatował na liniach Morza Śródziemnego.

Charakterystyka statku:
Wielozadaniowy samochodowiec Ro – RO to IV generacja samochodowców w świecie.
Na 11 pokładach wewnętrznych w tym 5 stałych I 6 ruchomych (unoszonych za pomocą systemów hydrauliki siłowej) może przewieźć około 6.000 samochodów osobowych klasy Mercedes, lub około 3.500 samochodów dużych, a także inne pojazdy np. Autobusy, transportery wojskowe, czołgi i inne ciężkie ładunki. Może również przewozić drobnicę spaletyzowaną lub 1200 kontenerów 20 stopowych.
Dane techniczne statku:
Lc (długość całkowita) = 212,60 m
B (szerokość) = 32,26 m
H (wysokość) = 30,20 m (wysokość do górnego pokładu otwartego)
T (zanurzenie) = 9,00 do 11,50 m
Nośność – 17.800/26.100 t.
Pojemność Brutto – 22.000 RT
Ogólna pojemność ładowni (bele) – 91.500 m3
Powierzchnia ładunkowa – 46.140 m2
Napęd główny stanowi silnik spalinowy CEGIELSKI – SULZER 6RND90 o mocy 17.400 KM /12.80 kW przy 112 obr/min.
Statek osiągał prędkość 17 węzłów tj. około 32 km/h.
Upamiętnienie i nadanie imienia Wojciecha Żychskiego rondu w Gdyni
Jak wcześniej zaznaczyłem, mgr inż. Wojciech Żychski zmarł 24 lipca 2014 r. w Gdańsku. Urna z prochami tego wybitnego pleszewianina i projektanta statków spoczęła 30 lipca roku 2024 na cmentarzu komunalnym w Sopocie, gdzie żegnała Go rodzina, koledzy, przyjaciele ze stoczni i koledzy ze studiów m.in. z Koła Studentów Techniki Okrętowej „KORAB” i liczni ludzie morza i gdynianie.
10 lat po śmierci Wojciecha Żychskiego jego przyjaciele, stoczniowcy postanowili upamiętnić tego wybitnego stoczniowca i projektanta, by Jego Imię i nazwisko na zawsze było znane w Gdyni i w świecie okrętowym.
W tym celu zawiązała się grupa inicjatywna, która postanowiła podjąć starania u władz miasta Gdynia o odpowiednie uhonorowanie Wojciecha Żychskiego nadając nazwę rondu, które znajduje się bezpośrednio przy terenach stoczniowych, przez teren tego ronda W. Żychski codziennie przechodził do i z pracy.
Grupa inicjatywna w składzie: Andrzej Buczkowski, Jerzy Miotke i Edmund Piór wystąpiła w dniu 1.02.2024 r. do Prezydenta Gdyni dr Wojciecha Szczurka z wnioskiem o nadaniu wskazanego ronda imieniem Wojciecha Żychskiego.
Równocześnie wnioskodawcy zaapelowali do władz miasta, by uroczystości nadania tej nazwy odbyły się w trakcie corocznego Święta Morza (ostatni tydzień czerwca każdego roku).
Wniosek i apel wnioskodawców zyskały przychylność władz miasta i uchwałą Rady Miasta Gdynia na sesji w dniu 20 marca 2024 roku (Uchwała nr LXII/1901/24) Gdyńskie rondo otrzymało nazwę Rondo im. Wojciecha Żychskiego.
Rondo to znajduje się przy dawnej bramie wjazdowej do stoczni, u zbiegu ulic Czechosłowackiej i Rumuńskiej.
Uroczystości nadania tej nazwy miały bardzo uroczysty charakter i wzięło w niej kilka setek byłych stoczniowców i gdynian.
Rondo to zostało poświęcone przez o. dr Edwarda Pracza – Koordynatora Regionalnego Apostolstwa Ludzi Morza dla Europy.



Tak przedstawia się (na razie bezimienne) rondo, któremu w dniu 24 czerwca 2024 roku przy licznie zgromadzonych stoczniowcach, kolegów, współpracowników ze stoczni, ludzi morza z Gdyni a także przyjaciół z zrzeszonych w Kole Studentów Techniki Okrętowej „KORAB” i co równie ważne przy udziale delegacji z rodzinnego Pleszewa rondu nadano imię Wojciecha Żychskiego.
Trzeba dodać, iż nadzwyczajnym zbiegiem okoliczności, odsłonięcia nazwy ronda im. Wojciecha Żychskiego dokonała p. Wiceprezydent Gdyni Oktawia Gorzeńska – rodowita pleszewianka





































Dziękujemy za zainteresowanie tak piękna uroczystością.
(osoby, których nazwiska zostały podpisane na ww. fotkach na ich umieszczenie wyraziły wobec autora tekstu ustną zgodę).
Niniejszy tekst opracowałem na potrzeby powstającego
e-muzeum
inż. Edmund Piór
