Wspomnienie o dr. inż. Janku Cwynarze
Winston Churchill powiedział kiedyś o tych, co odchodzą, następujące słowa: „Nie umierają Ci, którzy są w pamięci żywych”. Cytat ten niezwykle trafnie oddaje to, co my sądzimy o Janku Cwynarze – o naszym koledze i przyjacielu, który niestety jesienią tego roku odszedł od nas.
Dopiero gdy Go nie ma, nasuwa się pytanie: kim tak naprawdę był Janek? Staramy się w myślach odtworzyć spotkania z Nim, określić Jego osobowość i wpływ na to, co robił, co zrobił dla nas i co po Nim zostało w nas samych, w Jego otoczeniu. Wreszcie – co po Nim zostało w naszej firmie, czyli w Stoczni.
Jakże prawdziwe są słowa wielkiego poety (A. Mickiewicza), który w inwokacji napisał zwrot: „Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił…” Patrząc z perspektywy lat, które Janek spędził z nami, trzeba powiedzieć, że były to lata, które nie pozostały bez Jego wpływu na nas samych, ale i na funkcjonowanie samej Stoczni.
Początki w Stoczni i pasja tworzenia
Oto jest rok (jakże pamiętny w wydarzenia polityczne w Polsce) 1956, gdy tuż po zakończeniu studiów na Wydziale Budowy Okrętów Politechniki Gdańskiej w Stoczni zjawia się młody inżynier (ur. 26.12.1931 r. we Lwowie), z głową pełną młodzieńczych marzeń wyniesionych m.in. z literatury pięknej, odnoszącej się do Jacka Londona, a przede wszystkim Józefa Conrada. Marzeniem tym jest pragnienie, by tworzyć!
Tworzenie jest bowiem oddawaniem samego siebie, pewnej pasji, która w Stoczni przybrała całkiem realny wymiar, gdyż Janek został zatrudniony na stanowisku konstruktora w Biurze Konstrukcyjnym. Pasja ta i wiedza wyniesiona ze studiów pozwoliły bardzo szybko dostrzec, że takiej osobie – o niezmordowanej pracowitości, prawym i szlachetnym charakterze – można powierzyć każde stanowisko.
I tak w 1960 roku Janek był już Kierownikiem Działu Kadłubowego (dzisiaj powiedzielibyśmy: Pracowni Projektowej). Jego wiedza i zapał do pracy, a także wrodzony racjonalizm zaprezentowany szerszemu ogółowi w Stoczni, spowodowały, że Janek już w 1961 roku (do 1966) awansował na Zastępcę Szefa Produkcji ds. Kadłubowych, kierując m.in. uruchomieniem produkcji w nowym ośrodku kadłubowym Stoczni i budową pierwszego statku w SD I.
Wiedza Janka została pięknie wykorzystana przy opracowywaniu nowo projektowanego ośrodka kadłubowego w postaci linii technologicznej, której końcowym fragmentem jest SD I. A wiedzieć trzeba, że układ technologiczny naszej Stoczni zbudowany na początku lat 60. był nowością w skali europejskiej!
Przełomowe osiągnięcia inżynierskie i system PKT
Najważniejszym inżynierskim dokonaniem Janka było opracowanie najpierw koncepcji, a potem opracowanie i wdrożenie zasad opisywania kształtu kadłuba (jednostek montażowych) i powiązania numeracji np. sekcji, grup obróbczych z numerami rysunków konstrukcyjnych kadłuba. Całość tworzy spójną dokumentację konstrukcyjno-technologiczną.
Jego twórcza pasja i wiedza, dostrzeżona przez ówczesne kierownictwo Stoczni, pozwoliła na powierzenie Mu opracowania i wdrożenia zasad pracy (od podstaw!) Biura Przygotowania Produkcji Kadłubów (PKT).
To według koncepcji Jego zespołu (którym kierował przy tworzeniu tej dokumentacji) do dziś funkcjonuje przyjęty w polskich stoczniach podział kadłuba na sekcje, bloksekcje i bloki. Ten porządek technologiczny, zapoczątkowany w dokumentacji konstrukcyjnej (nazwy i numery rysunków konstrukcyjnych), a także w systemie opisu kadłuba w jego części technologicznej, w tym – co najważniejsze – z liniami potokowymi przebiegu materiałów w obszarze PK, jest niezachwianym dotąd fundamentem systemu obróbki kadłuba w stoczni.
System został przez Janka tak pomyślany, że i dzisiaj, kiedy wdraża się wysokospecjalistyczne oprogramowanie komputerowe zarządzające tym obszarem produkcji, fundamenty te okazują się być jakby przychylne tak dawno opracowanej przez Janka koncepcji. Pracę w PKT zakończył w 1980 roku, wówczas gdy całkowicie wdrożył do stosowania techniki numeryczne w sterowaniu maszynami do cięcia stali na Wydziale K-1.
Janek w czasie swojej pracy w PKT prowadził rozliczne obserwacje i analizy procesów wytwarzania w obszarze kadłubowym. Jego twórczość i innowacyjność pozwalały na stałe unowocześnianie zarówno organizacji produkcji kadłubów, jak i unowocześnianie opracowań funkcjonujących w tym obszarze, w tym dokumentacji kadłuba. Janek był również prekursorem wspomagania komputerowego w opracowywaniu dokumentacji warsztatowej kadłubów.
Jego niepospolita wiedza, doświadczenie i pracowitość zaowocowały propozycją zrobienia doktoratu w Instytucie Okrętowym Politechniki Gdańskiej. Pracę doktorską obronił w 1980 roku, uzyskując tytuł doktora nauk technicznych.
Dalsza kariera zawodowa i rozwój komputeryzacji
Swoją olbrzymią wiedzę Janek wykorzystywał kolejno na następujących stanowiskach:
- Od 1980 r. – Kierownik Biura Planowania i Analiz, a następnie Szef Biura Organizacji i Programowania.
- Od 1984 r. – Główny Specjalista ds. Systemów Informatycznych w pionie DN, kierujący m.in. upowszechnianiem zastosowania mikrokomputerów w Stoczni.
- Od 1987 r. – oddelegowany do Spółki NAVITECH, gdzie w ramach realizacji tematyki okrętowej Centralnego Planu Badawczo-Rozwojowego kierował projektowaniem, koordynacją i wdrażaniem zastosowania komputeryzacji w organizacji zarządzania i technicznym przygotowaniu produkcji.
- Od 1992 r. – po powrocie do Stoczni, w Biurze NT, zajmował się m.in. zagadnieniami zastosowań wspomagania komputerowego w projektowaniu organizacji procesów technologicznych budowy statków i ekonomiki produkcji. Efektem tej pracy było wdrożenie budżetowania Wydziałów Stoczni i Biura Projektowego, a także sieciowe harmonogramowanie procesów budowy statków do etapu wodowania.
- Ponadto był Głównym Projektantem w Zespole TIG Biura Informatyki, wdrażając kolejne systemy z zakresu organizacji technicznego przygotowania produkcji (system TRIBON, R-PROG i dziesiątki innych systemów, których ze względu na szczupłość miejsca nie sposób opisać)!
Dzisiaj, kiedy chce się przeanalizować zawodową postawę Janka, trzeba powiedzieć, że zawsze był zaangażowany i sumienny w wykonywaniu powierzonych obowiązków. Był inicjatorem i propagatorem nowoczesnych metod oraz rozwiązań, skuteczny w prowadzonych przedsięwzięciach, uznanym i docenianym w Stoczni oraz w polskim przemyśle okrętowym autorytetem.
Zdobytą wiedzą i doświadczeniem chętnie dzielił się z innymi – wyszkolił bardzo wielu młodych specjalistów. Jego byli podwładni z uznaniem wspominają pracę pod Jego kierownictwem lub kierunkiem. Ukoronowaniem Jego zasług w Stoczni była przyznana Mu Platynowa Odznaka Honorowa „Zasłużony Pracownik Stoczni”.
Jakim człowiekiem był Janek? (Wspomnienia współpracowników)
Na to pytanie może odpowiedzieć każdy, kto z Nim pracował! Oto przykład – wspomnienia inż. Barbary Gruchalskiej, która swoją karierę zawodową zaczynała tuż po maturze w PKT:
„Jan Cwynar? To był wspaniały, mądry człowiek, mój pierwszy kierownik w Stoczni. Zostałam zatrudniona w Stoczni z całą grupą takich jak ja, młodych ludzi po maturze. O budowie statków nie wiedzieliśmy kompletnie nic. Pan Jan zorganizował nam półroczny kurs nauki zawodu trasera okrętowego. Był bardzo wymagający. Zauważyliśmy, że znał niezwykle dokładnie wszystkie wymagania, jakie są potrzebne na każdym stanowisku w PKT – dosłownie!
Jak jakiś pracownik, mając trudności w wykonaniu powierzonego zadania, powiedział Mu, że tego nie da się zrobić według systemu przez Niego opracowanego, to Pan Jan mówił tylko: »Dobrze! Ja to wezmę i zrobię za Pana! Proszę rano przyjść bezpośrednio do mnie – ja Panu pokażę, jak tę pracę należy wykonać«. Rano okazywało się, że praca dała się zrobić… zaś nieszczęśnik, któremu praca nie wyszła, przestawał pracować w PKT. O dziwo, takiego pracownika nie zwalniano ze Stoczni, tylko szedł na inny wydział i pracował dalej w Stoczni na stanowisku mniej wymagającym!
Inne cechy Pana Janka? Był bardzo, ale to bardzo wymagający. Potrafił docenić pracowitość i dokładność w pracy. Bardzo się starał, aby pracownicy zarabiali godziwe pieniądze. Wspaniale motywował do pracy. To Pan Janek zmobilizował ekipę traserów do trasowania podłogi do Sali Konferencyjnej i Audiencyjnej Zamku Królewskiego w Warszawie. On nam pokazał, jak tę pracę trzeba wykonać, by potem być z niej dumnym. Z jak wielką dumą pojechaliśmy oglądać gotową podłogę, to wie tylko ten, kto tego doświadczył!”
O klasie Janka Cwynara jako kierownika niech zaświadczy i to, iż po otrzymaniu z Warszawy listu dziękczynnego od prof. architekta (Naczelnego Architekta odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie) dotyczącego perfekcyjnej dokumentacji traserskiej wykonanej w PKT dla podłóg w tych dwóch najważniejszych salach Zamku, inż. J. Cwynar uzgodnił z Dyrekcją Stoczni nietypową nagrodę dla zespołu traserów, którzy trasowali ową podłogę w czynie społecznym (po godzinach pracy). Zespół podzielono na dwie grupy, z których każda na koszt Stoczni pojechała odpocząć do stoczniowego Ośrodka w Szklarskiej Porębie!
Pan Jan był niezwykle skuteczny w tym, co robił. Jego doprowadzony do perfekcji zmysł obserwacji pozwolił mu opracować zasady przygotowania każdego człowieka do pracy w PKT, i to obojętnie z jakiej szkoły by nie przyszedł. System szkolenia polegał na półrocznej nauce czytania rysunku, trasowania, programowania i organizacji pracy w ośrodku kadłubowym. Po zakończeniu kursu kandydat na pracownika PKT zdawał egzamin przed komisją, która oceniała umiejętności. Zależnie od poziomu zdobytej wiedzy pracownik mógł:
- wybrać sobie pracownię, w której chciał pracować,
- zostać skierowany do pracowni biura według oceny komisji, która była w stanie określić preferencje zdającego egzamin.
A gdy delikwent egzaminu nie zdał, mógł ponownie trafić na kurs, ale bez możliwości awansowania do momentu zdania kolejnego egzaminu w stopniu zadowalającym.
W każdej pracowni Biura PKT był pracownik z dużym doświadczeniem, który był MISTRZEM – nauczycielem młodzieży w zawodzie. To ten człowiek wprowadzał nowych pracowników w arkana sztuki budowy kadłuba. Każdy początkujący pracownik musiał przepracować 2 tygodnie na każdym stanowisku, dla którego Biuro PKT przygotowywało dokumentację! Dopiero tak przygotowany pracownik był dopuszczony do normalnej pracy.
Pamięć, która pozostaje
Kim Janek był dla Klubu Kierownika? Janek był jego współzałożycielem i walnie przyczynił się do jego poprawnego oraz prawidłowego funkcjonowania.
O Janku Cwynarze można by napisać książkę (choć mało kto wie, że Janek wspólnie z kolegami i koleżankami ze szkoły średniej napisali wspomnienia, a książkę zredagował i nadał jej ostateczny kształt nie kto inny, jak właśnie Jan Cwynar).
Janku! O Tobie można by pisać i pisać. To, co tu o Tobie przypomnieliśmy, jest zaledwie próbą ukazania, jakim byłeś! Każdy z nas, którzy Cię znali, ma swoją wiedzę i doświadczenia ze współpracy z Tobą. Szkoda, że odszedłeś. Tak prawy i wspaniały człowiek powinien żyć wiecznie!
Tak więc, Janku, jedno możemy Ci powiedzieć: dla nas nie umarłeś! Bo nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych.
Wspomnienie w roku 2014 napisał Edmund Piór.
Autor serdecznie dziękuje p. Barbarze Gruchalskiej i p. Ewie Pawłowskiej z Biura Kadr za okazaną pomoc w napisaniu tego wspomnienia!
